sobota, 2 kwietnia 2022

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

 












Kiedy poeta nienawidzi siebie

za radość z widoku martwych wrogów


ty wiesz

jak ja siebie teraz nienawidzę

za tę radość na widok zabijania 


ty wiesz przecież że

każda krew jest tak samo czerwona

płynie z ran i z rozszarpanych ciał

dopiero po kilku sekundach

kiedy mózg nie wydziela już adrenaliny


potem krew wsiąka w ziemię

zasycha i brunatnieje na chodniku przed domem

albo paruje na pancerzu płonącego czołgu


i nie mów mi dzisiaj że jest jakaś różnica

jakaś waga

i że to ma jakieś znaczenie

śmierć to śmierć

zawsze jest tak samo obrzydliwa

tak niesprawiedliwa

nie wie kto wróg a kto przyjaciel 

ból czuje ten kto kochał i kochanka stracił


zło to nie materia

to eteria wypełniająca nie umysł lecz ludzkie trzewia 

śmierdząca trupem gnijącym na polu

bo nikt trupów nie nadążył zbierać


za chwilę opadnie kurtyna

tragedia skończona

obaj leżymy w jednym grobie

pogodzeni przez śmierć i pokonani

ja zwycięzca i ty mój wróg

zasypani palonym wapnem

by smród naszego truchła nie drażnił pokoleń


Wiesław Fałkowski, HH, 02-04-2022

grafika: falko

poniedziałek, 28 marca 2022

Nie wierząc łzom

 











Nie wierząc łzom


świat trzęsie się
jak galaretka ze świńskich nóżek

obywatele
nie wierząc łzom
stworzyli nowego boga
na swoje podobieństwo

wódkę z blaszanego kubka piją
mówią że taki człowieczy los
łgają że krwawi ich słowiańska dusza

nieprawda
skurwiła się ta ich rosyjska dusza
ubrana w paradny strój
obnosi się nowobogacko

w dymie gęstym jak zimowa mgła
zostawią zburzone miasta
krwawe strzępy rozerwanych ciał
wdeptane gąsienicami czołgów w rozmarzającą
pierwszym wiosennym słońcem ziemię

za chwilę wyparuje ostatnia kropla krwi
w podmuchu gorącego wiatru
nie będzie komu płakać

nikt już za sobą nie zamknie drzwi
zostanie uchylone okno

zmiesza się nagle gwiezdny pył
z sabaczą juchą wrogów
a sprawiedliwych krew zastygnie
jak atrament na kartce
niespisanego testamentu


Wiesław Fałkowski, HH, 26 marca 2022

środa, 2 marca 2022

Україна







 Україна


dzisiaj

jedynie twoje zaplakane oczy mnie martwią

byłaś przecież taka szczęśliwa

czy coś się zmieniło

Brzeginka upadła 

opadły skrzydła Archanioła

wzburzyło się morze

spłonęła ikona


idź

nie ogladaj się za siebie

tak będzie najlepiej dla naszej miłości

ja zostanę tutaj jeszcze jakiś czas

przeżegnaj naszego syna


opowiesz mu kiedyś

jak dorośnie 

że jego ojciec nie był

ani głupcem ani bohaterem


dali mu karabin

ale on próbował

do ostatniej kropli krwi

napisać ikonę

złotą cyrylicą

w obu językach które znał


дружба

мир

свобода

любов


spłonęła ikona

a chwilę potem moskiewski czołg

na ruinach Kijowa


Wiesław Fałkowski, HH, 02-03-2022


piątek, 18 lutego 2022

Jeśli nadejdzie świt


 












Jeśli nadejdzie świt

nocny motyl
ćma
złudnym lśnieniem obsypana
trwasz uparcie
nieruchomiejesz
zatrzymujesz się w locie
by nagle wpaść
w migotliwe ochłapy światła
zwabiona nagrodą marnej wagi

spijasz łapczywie kropla po kropli
resztki utopijnej nadziei na to
że kiedyś wstanie dzień

z tęsknoty rzucasz się w ogień
nie spłoniesz
jesteś epitafium wydrapanym na kamiennej tablicy
jesteś jedynie wspomnieniem
cichą opowieścią naiwnego idioty

ja pozostanę w ciemności
nie zgadniesz
co zrobię
gdy nadejdzie świt
jeśli świt nadejdzie

Wiesław Fałkowski, HH, 30-01-2022


wtorek, 25 stycznia 2022

I miejsce w Konkursie NA POLONIJNEGO ARTYSTĘ ROKU

 I miejsce w Konkursie NA POLONIJNEGO ARTYSTĘ ROKU pt. „Kreatorzy uczuć i wyobraźni”  w ramach III MIĘDZYNARODOWEGO DNIA EDUKACJI POLONIJNEJ organizowanych przez Polish Academy of Social Sciences and Humanities w Londynie oraz Kwartalnik YPSILON czasopismo literacko-artystyczne.

Jestem zaszczycony. Czuję wielką radość, że moja twórczość została doceniona i uhonorowana. Takie chwile dodają skrzydeł. Dziękuję Jury Konkursu, gratuluję wszystkim uczestnikom i laureatom.

poniedziałek, 17 stycznia 2022

Donikąd

 













Donikąd

nosisz jeszcze ten jedwabny szalik
oplatający kiedyś szyję sklepowego manekina
zostaw go w szatni
będzie wisiał na haku
między innymi strzępami
rzeczy spraw wydarzeń
dawno zapomnianych

wchodząc schodami
nie patrz w górę
pochyl głowę
patrz uważnie pod nogi
by nie zaczepić czubkiem buta
o fałdę na czerwonym dywanie

śpiesz się
mamy tylko milion lat
zanim ponownie ożyją manekiny
pozostawione na pastwę wygłodniałych oczu
w oknach wystawowych
sklepów z odzieżą z drugiej ręki

dopadną cię
obedrą z resztek kobiecości
staniesz się przezroczysta

ani cię zobaczę
ani dotknę
ani pocałuję

Wiesław Fałkowski, HH, 17-01-2022
foto: falko

sobota, 15 stycznia 2022

Jak przestałem być symetrystą

 










Jak przestałem być symetrystą

Jestem samotnikiem. Może nie jest to do końca mój autonomiczny wybór. Tysiące mało istotnych oraz kilka fundamentalnych zdarzeń w moim życiu sprawiło, że zostałem samotnikiem. Cieszę się jednak, że od czasu do czasu ktoś mnie odwiedza albo zaprasza do siebie, aby mi coś opowiedzieć, posłuchać co ja mam do opowiedzenia, czyli – tak normalnie, po ludzku pogadać.

Znalazłem się ostatnio na spotkaniu towarzyskim. Atmosfera była bardzo miła: składaliśmy sobie życzenia noworoczne, jedliśmy wyśmienite potrawy przygotowane przez panią domu, popijaliśmy trunkami, o które zadbał gospodarz i jak ognia, bardzo politycznie, unikaliśmy tematów politycznych.

Ale i tu, jak w każdym dobrym przedstawieniu teatralnym, wisiała na ścianie naładowana strzelba, która nieuchronnie miała w jakimś momencie wystrzelić. I wystrzeliła. Jeden z moich przyjaciół nie wytrzymał spokojnego celebrowania i świątecznej atmosfery i wypalił, że “ten cały…  – tu padło nazwisko powszechnie znanego polityka, który był kiedyś premierem naszego kraju – to jest zdrajca narodu, bo w niemieckiej telewizji mówił po niemiecku”. Odpowiedziałem spokojnie, że skoro zna się dobrze obce języki, to rozsądnie i elegancko jest w zagranicznej telewizji mówić w języku gospodarzy, np. w angielskiej – po angielsku, niemieckiej – po niemiecku, rosyjskiej – po rosyjsku itd. Zapytałem: o czym mówił? W odpowiedzi usłyszałem, że nie ważne o czym mówił, ale w niemieckiej telewizji mówił po niemiecku i jest w związku z tym zdrajcą narodu. Kiedy usłyszałem to po raz piąty, byłem już pewien, że żadne moje – zadeklarowanego symetrysty argumenty nie dotrą do mojego rozmówcy i miałem ochotę rzucić mu się do gardła. Szczęśliwie reszta towarzystwa uznała, że już czas się pożegnać i udać każdy w swoja stronę, czyli do domów.

Co stało się z nami, że w od dawna odczuwalnej bezradności, zatapiani oceanicznym wręcz przypływem nadmiaru informacji, szukając prostej wiedzy przestajemy słuchać innych punktów widzenia i akceptujemy iluzję prawdy. Przestajemy tolerować ambiwalencję i mimo inteligencji, a w skutek trudności z podejmowaniem wyzwań, za wszelką cenę chcemy podtrzymywać dualistyczny charakter naszego własnego świata: wszystko ma pozostać czarno-białe albo przynajmniej – biało-czerwone. Czasami zupełnie niespodziewanie i z dużym zaskoczeniem dostrzegamy, że nastąpił moment osądu i podjęcia decyzji ostatecznej – zamykamy się natychmiast w ciasnej skorupie porośniętej pąklami strachu i alternatywne strumienie informacji nie mają już do nas dostępu. Po pewnym czasie, otoczeni śluzem niepewności, tak chętnie słyszymy docierające do nas strzępy, tak bardzo oczekiwanych reklam oferujących pewność i zaczynamy odczuwać ukojenie. Powodowani potrzebą permanencji umacniamy swój jedynie słuszny punkt widzenia i w otaczającym chaosie nabieramy pewności siebie. Osiągamy cel ostateczny – domykamy się kognitywnie.

Na jak długo? Nie wiem. Ale zaryzykuję twierdzenie, że do czasu, kiedy utopijne jezioro, w którym zdecydowaliśmy się pływać wyschnie. Dopiero wówczas, przebierając rozpaczliwie rękoma i nogami, pozbędziemy się skorupy. Zaczniemy słuchać i samodzielnie myśleć.

A ja? No cóż, zrozumiałem, że nie można wiecznie siedzieć okrakiem na politycznym koźle. Prędzej, lub później trzeba spaść. Na prawą, czy na lewą – to nie jest ważne. Ważne by nie stracić z pola widzenia co jest po drugiej stronie. Bo tylko rozsądnie przedstawiając swój punkt widzenia, słuchając, starając się zrozumieć, dyskutując, spierając się – ale argumentując, jesteśmy w stanie wspólnie posuwać się do przodu, do celu.

Mimo mojej całej niechęci do polityki, pozostałem jednak wrażliwym obywatelem, chcąc nie chcąc, uwikłanym w różne polityczne gry i odczuwającym na własnej skórze konsekwencje rozgrywek u władzy. Nie tak łatwo jest mi pozbyć się przekonania, że obserwując scenę polityczną, zachowuję obiektywizm, a politycy są “wszyscy siebie warci”.  Dotychczas powtarzałem, że zachowuję równy dystans do rządzących i opozycji. Zdałem sobie jednak sprawę, że przytrafiła nam się władza, która przekroczyła wszelkie granice, wymknęła się ze standardów rządzenia i wywołała poważny kryzys liberalnej demokracji.

Przyznam, że odczuwam przerażenie, kiedy czytam co mówi prof. Jason Stanley, amerykański filozof z Uniwersytetu Yale, w wywiadzie dla Polityki:  “Macie faszystowską partię i faszystowskiego przywódcę…”, który mówi, że “trzeba pozbyć się demokracji, bo ona niszczy tradycję, a wy potrzebujecie naszych metod, by móc ją uratować. Jak poczytamy mowę Goebbelsa z 1935 r. pt. „Komunizm bez maski”, to on mówi właśnie…: to my bronimy religii przed pogańskimi i ateistycznymi masami. A przecież to, co macie teraz w Polsce, to właśnie antydemokratyczny rząd, który podsyca wciąż paranoiczną wojnę kulturową, rzekomo w obronie tradycyjnych polskich wartości”.

Uświadomiłem sobie, że wraz z większością społeczeństwa jestem bezustannie manipulowany, a moją wolność obywatelską znacznie ograniczono. Nie chcę zagłębiać się w inne działania rządzących, takich jak gmeranie paluchami w sferze ustrojowej, sądownictwie, policji, w służbach specjalnych, sojuszach międzynarodowych, prokuraturze, mediach, szkolnictwie, kulturze, służbie zdrowia, prawach kobiet, kredytach, w relacjach z Unią Europejską i resztą świata, a nawet w cenach detalicznych podstawowych produktów,  bo można o tym przeczytać i usłyszeć każdego dnia w niektórych – wolnych jeszcze od upartyjnienia – mediach.

Swoją drogą przyglądając się temu co się wyprawia i wszystkim tym niezwykle istotnym sprawom, których w polityce nie doświadczyliśmy jako społeczność od ponad ćwierćwiecza zadaję sobie pytanie, dlaczego dotychczas dawałem obecnej władzy taką taryfę ulgową? Być może jest to efekt umiejętnego, cynicznego i w rzeczy samej – perfidnego podnoszenia progu bólu w społeczeństwie przez ostatnie lata. W efekcie nie czuję już tak bardzo dyskomfortu w codziennym życiu, a skoro mogę jeszcze oddychać, to znaczy, że władza nie jest jeszcze taka zła, bo przecież mogło być gorzej: mogli wprowadzić powszechny zakaz oddychania.


Wiesław Fałkowski, 12 stycznia 2022

tekst opublikowany również na stronie: felietomania.pl/wieslaw-falkowski-jak-przestalem-byc-symetrysta/

środa, 5 stycznia 2022

Wizja lokalna

 


 


ANGELOLOGY

written by: Wieslaw W Falkowski

translated by: Renata Hildich



angels
arise from the sweat of all saints
working in the campaign
advertising the only God

every morning
new angels come out of the river

they hold their hands
weary of hunched predators
alighting on park benches
in disguise sprinkling ashes
on the heads of new-born generations

all the time
timid angels like grey pigeons
with black and red legs
collect crumbs of bread
baked daily
according to Lidl’s recipe

then each angel praises God
for one and only time
and goes away
becoming a body for the soul
earth to heaven
a woman for a man

losing their wings
returning to the current of the river
in which the water flows as rapidly as time
from the very beginning
to the very end

https://spillwords.com/angelology

czwartek, 30 grudnia 2021

Noworoczny Helikopter 1/2022 właśnie wylądował w sieci.

 









Noworoczny Helikopter 1/2022 właśnie wylądował w sieci. Można w nim znaleźć, wśród mnóstwa interesujących utworów innych autorów, także moje teksty. Tym razem są to wiersze z książki “O czym szepczą podziemne owady”. 

Bohaterem wierszy jest Skurzybut, który brnie mozolnie przez życie.  Poznajemy jego poglądy, przekonania, refleksje, życie wewnętrzne. Jest w nim smutek i poczucie cholernej byle jakiej codzienności, w którą wdziera sie samotność, lęk, groza, beznadzieja. I kiedy całe życie traci już sens, Skurzybut próbuje znaleźć odpowiedzi na odwieczne egzystencjalne pytania. Czy jego odpowiedzi są zadawalające? Oceńcie sami.

Podziękowania dla red. Krzysztofa Śliwki.

https://opt-art.net/helikopter/1-2022/wieslaw-falkowski-wiersze/


poniedziałek, 27 grudnia 2021

Mariola! Gdzie są moje czerwone pigułki?













Umiejętna segregacja napływających zewsząd informacji jest bardzo ważną sprawnością, od nabycia której zależy w dużym stopniu nasze zdrowie psychiczne. Od kiedy zamieszkałem w Anglii, pierwszym źródłem moich codziennych informacji jest BBC. Niektórzy znawcy brytyjskich mediów mówią, że to nie jest dobry wybór. Ale mój angielski nadal “is not perfect”. Dziennikarze BBC używają stosunkowo prostego języka, mówią wyraźnie i dość wolno, tak aby dotrzeć do przeciętnego brytyjskiego odbiorcy, dzięki temu i mnie udaje się dużo zrozumieć, a czego nie rozumiem to się domyślam z pokazywanych obrazków. Wybrałem zatem to medium i póki co – jestem zadowolony, tym bardziej, że nie muszę opłacać żadnych subskrypcji – wystarczy zwykły abonament telewizyjny. Tak na marginesie dodam, że za uchylanie się od uiszczania opłat grozi wysoka grzywna, a nawet więzienie. Żeby nie być gołosłownym: każdego roku za niepłacenie TV Licence do więzienia trafia około 60 osób, które są pozbawione wolności średnio na 7,8 dnia.

Przejdę teraz do informacji bieżących.
Przez kilka kolejnych dni na portalu informacyjnym BBC pojawiało się zdjęcie, opublikowane za gazetą The Guardian, na którym widać grono kilkunastu osób biesiadujących w ogrodzie przy Downing Street, w tym pana premiera i jego małżonkę. Boris Johnson mówi, że na zdjęciu jego, jego żony i 17 pracowników w ogrodzie przy Downing Street z butelkami wina i deską serów widać „ludzi w pracy”. No i nie byłoby w tym nic zdrożnego, wszak wszyscy wiemy, że rządzenie krajem wymaga żeby się czasem napić i być na lekkim rauszu. Rzecz w tym, że wszędzie wokół, w całej Anglii obowiązywała wówczas, wprowadzona przez tych właśnie ludzi, blokada zabraniająca tego typu spotkań. 

Dzieje się to teraz, kiedy prowadzone jest śledztwo przez najwyższego cywilnego urzędnika państwowego w sprawie wielu domniemanych imprez  z wyszynkiem w budynkach rządowych – w tym na Downing Street – w listopadzie i grudniu ubiegłego roku, czyli także w okresie obowiązującej blokady prawnie nakazującej wstrzemięźliwość we wszelkich kontaktach towarzyskich. 

Inna sprawa, że niektóre ostatnio ogłaszane przez rządy państw decyzje, i to niezależnie od szerokości geograficznej, klimatu i pogody, są takie jakby podejmowali je ludzie kompletnie pijani.

Inną wiadomością, która, że tak powiem, rzuciła mi się w oczy jest informacja, że zgodnie z ustawą o uznawaniu płci z 2004 r. dorośli w Wielkiej Brytanii mogą legalnie zmienić płeć, jeśli spełniają określone kryteria. Jednak wiele osób transpłciowych nadal twierdzi, że system jest inwazyjny, kosztowny i biurokratyczny. Muszą również przedstawić dowody, że żyli w pełnym wymiarze czasu w nabytej płci przez co najmniej dwa lata, takie jak kopie paszportu i prawa jazdy. I tutaj pojawia się oświadczenie brytyjskich posłów skupionych w Komisji ds. Kobiet i Równości, którzy stwierdzają, że osoby transpłciowe nie powinny udowadniać, że  żyją swojej nabytej płci przez dwa lata, zanim uzyskają prawne uznanie. Parlamentarzyści owi powiedzieli, że ​​wymóg ten stwarza ryzyko „utrwalenia przestarzałych i niedopuszczalnych stereotypów płciowych”. Argumentowali również, że należy zlikwidować potrzebę diagnozy medycznej przed uznaniem prawnym. W odpowiedzi na to rząd stwierdził, że przecież znacznie ułatwił proces składania wniosków i jest on teraz „milszy i prostszy”, a opłata za złożenie wniosku o zaświadczenie o uznaniu płci wynosi obecnie nie 140 funtów, a zaledwie 5 funtów.

Nie zamierzam zmieniać płci, ale mam świadomość, że drzemie we mnie jeden chromosom X po mojej mamie, która tradycyjnie była kobietą. Od matki ludzie zawsze otrzymują chromosom X, a więc nasza płeć zależy od tego, co dostaniemy od ojca. U ptaków, żab i motyli jest odwrotnie. Naukowcy dowiedli jednak, że kombinacji chromosomów płci u człowieka może być co najmniej kilkanaście. Liczne są zwłaszcza przypadki, pojawiające się z częstością 1:500 noworodków płci męskiej, że facet dostaje zestaw chromosomów XXY determinujący – między innymi – nieco kobiecą sylwetką. Tak więc rzeczywiście – do końca nie możemy być pewni jakiej jesteśmy płci.

W korespondencji z tą ostatnią wiadomością pozostaje zapowiedź premiery czwartej części Matrixa, choć pozornie może wydawać się to bez związku. 

Film, mam na myśli oryginalną trylogię, powstał gdy ludzkość znalazła się u szczytu rewolucji internetowej i niepokoiła się robakiem milenijnym. Twórcy filmu Wachowscy – wówczas bracia – wykorzystali rozwój technologiczny tamtych czasów, ale także zadali rozległe pytania dotyczące Internetu, świadomości, kontroli społecznej i transformacji które od tego czasu, jak później się okazało, miały kształtować społeczeństwa.

Czwarta część, Matrix Resurrections, trafia do kin – 18 lat od zakończenia oryginalnej trylogii. Tę część nakręciła Lana Wachowski, która jest kobietą transpłciową i wcześniej znana była, czy też znany był, jako jeden z braci Wachowskich – Larry. Drugi, młodszy brat Andy też jest obecnie kobietą i ma na imię Lilly. Trochę to może wydawać się skomplikowane, ale ujmując w skrócie: Bracia Wachowscy (Wachowski Brothers) znani są obecnie jako Siostry Wachowskie (Wachowski Sisters).

No i można teraz doszukiwać się w Matrixie wielu nowych znaczeń. Od ponad dwudziestu lat przesłanie tego dzieła jest zresztą przedmiotem analiz fanów filmu i zawodowych krytyków, znawców kina.

Niektórzy w Matrixie widzą wiele odwołań do książki  Jeana Baudrillarda z 1981 roku pt. 

„Symulakry i symulacja”, w której autor przekonuje, że niefunkcjonalna rzeczywistość zastępowana jest przez uporządkowane, stworzone przez człowieka wizerunki i znaki, pierwotnie mające “odzwierciedlać rzeczywistość”, a które współcześnie stały się dla nas jedynym punktem odniesienia. I chociaż sam Baudrillard powiedział w jednym z wywiadów, że Matrix nie ma z jego książką nic wspólnego, to może jest coś tutaj na rzeczy?

Jedną z najbardziej znanych scen w filmie jest epizod kiedy Noe, główny bohater, wyrwany z błogiej symulacji idealnego świata musi wybrać między niebieską i czerwoną pigułką. Jeśli wybierze niebieską pozostanie w nieświadomości i tkwił będzie w  wirtualnym świecie stworzonym przez sztuczną inteligencję, wykreowanym jako kod źródłowy jedynie po, by potajemnie zniewolić ludzkość. Jeśli wybierze czerwoną – osiągnie oświecenie w rzeczywistości i zda sobie sprawę, że tkwi po uszy w tyranii i niewoli, ale będzie mógł mieć nadzieję, obietnicę prawdziwego świata naturalnego „niepodłączonego” do sieci, wolnego i sprawiedliwego.

Czy zażycie pigułki jest akceptacją obcej i przerażającej prawdy czy sposobem na trwanie w wygodnym złudzeniu? Czy czerwona pigułka to symbol uwolnienia się od wszechogarniającego uzależnienia od internetu, który został naciągnięty na nasze oczy byśmy nie widzieli prawdy? Czy jej zażycie nakłoni ludzi do uwolnienia się od iluzorycznego świata pozorów?

Ciekawe jest to, że z biegiem czasu ​​metafora czerwonej pigułki została zmieniona wielokrotnie z przyczyn znacznie odbiegających od jej pierwotnego znaczenia.

To interesujące, że z czasem ta pigułka stała się uwielbianym panaceum skrajnie prawicowych, faszyzujących i kulturowo niszowych grup, a jej zażycie pomaga w zaakceptowaniu podłego, ale wygodnego myślenia grupowego, dopasowaniu do własnych uprzedzeń, pomaga w widzeniu świata przez ramki własnych, egoistycznych poglądów i w kognitywnym domknięciu się.

Aplikacje ułatwiające komunikację i wszelkie media społecznościowe pomagają rozkwitać temu klimatowi, promując fake newsy i wykorzystując algorytmy, które budują wersję rzeczywistości dostosowaną do naszych upodobań i oczekiwań – nagradzając tych, którzy uczestniczą w tym najaktywniej, a nasza gotowość do udostępniania danych osobowych i zgoda na monitorowanie za pomocą technologii pozwoliła na wygenerowanie bardzo szczegółowego obrazu naszego życia osobistego i nawyków.

Ciaran O’Connor z Instytutu Dialogu Strategicznego mówi, że ponieważ jesteśmy skłonni do szeregowania, przypisywania znaczeń lub zapamiętywania nowych informacji, które wspierają nasze wcześniejsze opinie, „serwisy społecznościowe, takie jak Facebook zaprojektowane są w ten sposób, by czerpać korzyści z zaangażowania i czasu spędzonego na ich platformach – a jednym z mechanizmów to ułatwiających są algorytmy. Wielokrotnie widzieliśmy, jak algorytmy mogą nieumyślnie kierować ludzi do przestrzeni, w których są eksponowani i zachęcani do angażowania się treści i teorie spiskowe”, oparte na osobowości i opiniach, pozbawione weryfikacji faktów.

Ironia polega na tym, że chociaż zwolennicy teorii spiskowych głęboko wierzą, że są zagorzałymi poszukiwaczami prawdy, w rzeczywistości toną w tym samym systemie, o którym myślą, że go demaskują.

To wszystko zapewnia żyzny grunt dla spirali dezinformacji i oznacza, że debata na temat czerwonej i niebieskiej pigułki zaciera się i dziś grozi przekształceniem się w jednolitą pigułkę uprzedzeń i nieufności.

Przerażająco w tym kontekście brzmi ogłoszenie Facebooka o długoterminowych planach stworzenia wirtualnego “Metawersum” – pozwalającego na przenoszenie naszego codziennego życia do świata wirtualnego.

No dobrze. A może ta czerwona pigułka w Matrixie, to jedynie tabletka hormonalna wspomagająca transformację płci? 

Lilly Wachowski, która urodziła się jako chłopiec…,(och, przepraszam, dzisiaj raczej trzeba użyć sformułowania – której przy urodzeniu przypisano płeć męską) potwierdziła, że ​​Matrix należy czytać jako alegorię narracji transpłciowej. „Cieszę się, że wyszło na jaw, że taka była pierwotna intencja” — powiedziała Lilly w sierpniu ubiegłego roku. Dwadzieścia lat temu „Świat nie był na to gotowy. Świat korporacji nie był na to gotowy… Uwielbiam to, jak znaczące są te filmy dla osób trans”. Ujawniła również, że celowe było nadanie płynności płciowej jednej z postaci filmu i prezentowanie jej jako mężczyzny w pozornej rzeczywistości i jako kobiety w świecie Matrix. „Matrix… chodziło o pragnienie transformacji, ale wszystko to pochodziło z zamkniętego punktu widzenia”. – tak kończy Wachowski wszelkie spekulacje interpretacyjne dotyczące stworzonego wspólnie z bratem/siostrą(?) dzieła.

A może chodzi tutaj nie tylko o transformację płciową? Może to wszystko, to mniej lub bardziej czytelne znaki, że nadchodzi nieuchronnie czas transhumanizmu? I już wkrótce będziemy mieli do czynienia z niezliczoną liczbą wygenerowanych cyfrowo kopii podszywających się pod ludzi, a my tak chętnie uwierzymy, że jesteśmy w stanie pozbyć się naszych fizycznych i psychicznych ułomności i ograniczeń, i tak jak filmowe postacie potrafimy manipulować prawami fizyki i nabywać co rusz to nowe sprawności? 

A może, co zostało zasugerowane już w 2016 roku przez grupę fizyków i chętnie podchwycone przez technologów z Doliny Krzemowej, w tym szefa Tesli Elona Muska,

ten cały nasz wszechświat wcale nie jest prawdziwy, a zamiast tego jest gigantyczną symulacją prowadzoną przez wyższą moc? 

Wiesław Fałkowski, Hemel Hempstead – Anglia, 26-12-2021 

felietomania.pl/wieslaw-falkowski-mariola-gdzie-sa-moje-czerwone-pigulki

piątek, 29 października 2021

Helikopter 11/2021 właśnie wylądował w sieci.


 








Helikopter 11/2021 właśnie wylądował w sieci. Można w nim znaleźć, wśród mnóstwa interesujących utworów innych autorów, sześć moich wierszy z książki “Budząc się na brzegu rzeki Gade”. 

Większość tego co dotychczas napisałem może być rozumiane i odbierane w oderwaniu od czasu i miejsca, w którym powstawało (taką mam przynajmniej nadzieję). Tym razem Helikopter opublikował kilka moich wierszy związanych z określoną sytuacją społeczną i polityczną, czasem i miejscem w którym powstały. Może zbyt wiele w nich publicystyki a zbyt mało poezji? Oceńcie sami.

Podziękowania dla red. Krzysztofa Śliwki.

opt-art.net/helikopter/11-2021/wieslaw-falkowski-szesc-wierszy

sobota, 23 października 2021

Premiera teledysku pt. Po tamtej stronie ulicy

Jutro premiera teledysku “Po tamtej stronie ulicy” z piosenką, której kanwą jest mój wiersz napisany ładnych kilka lat temu. Muzykę skomponował mój przyjaciel Remi Juśkiewicz, a piosenka znalazła się na niedawno nagranej płycie “Może pojutrze”. 

Zdjęcia na ulicach Londynu nakręciła do tego clipu Violetta Juśkiewicz i ona również całość zmontowała i wyprodukowała.

Ciekawostką jest to, że piosenka śpiewana przez Remiego ilustrowana jest w teledysku językiem migowym przez Annę Andrzejewską, co może być interesującym ewenementem.

Premiera jutro, w niedzielnej audycji Remiego Juśkiewicza - Remiza (youtube.com/channel oraz facebook.com/RemiSongwriter). godzina 20.30 UK czyli 21.30 w Polsce. Serdecznie zapraszam, a tytułem zapowiedzi - wiersz i kilka fotosów.

Po tamtej stronie ulicy

zdradziłaś
nie wiedziałem
śmiać się czy płakać
płakałem

kłamałaś
czekałem
pytać czy zapomnieć
nie pytałem

żyć
z przyzwyczajenia
umrzeć
zwinięty w kłębek
nie wiem

zabrakło
wódki i piwa
poszukam
po tamtej stronie ulicy
spokoju

Wiesław Fałkowski, Wa-wa, styczeń 2014






niedziela, 17 października 2021

Najnowsze moje wiersze w Tygodniku Polskim

Kultowy tygodnik Tydzień Polski ukazujący się drukiem na Wyspach Brytyjskich od 1959 roku w każdy piątek poświęcił całą stronę Dodatku Literackiego i w numerze z 24 września 2021 wydrukował trzy z moich ostatnio napisanych wierszy. Zachęcam do czytania.



Moje wiersze na spillwords.com

W połowie maja tego roku ukazała się książka Waking up on the bank of the River Gade by Wieslaw Fałkowski (Author), Renata Hildich (Translator), Amazon 2021. Niedługo później Manufaktura Wydawnicza ArtNotes wydała również ten tomik po polsku pt. Budząc się na brzegu rzeki Gade. 

W Przedsłowiu do polskiego wydania Maria Mańkowska napisała wówczas: "...Życie przynosi nam różne przebudzenia. Wiele z nich jest rozczarowaniem. Przebudzenie otwiera oczy na rzeczywistość, jej stan faktyczny. Odsłania kłamstwo. Zrzuca zasłonę iluzji, obnaża fałsz. Łamie serca. Budzi wątpliwości, refleksje, dociekliwość. Przewartościowuje to, co było dotąd niepodważalne. Przebudzenie jest często bezlitosne. Spycha człowieka w cierpienie, samotność, beznadziejność i w nicość. Przebudzeniem jest także wyjście człowieka z zamknięcia w samym sobie – uzewnętrznienie się, wypowiedzenie siebie..."

Dzisiaj chwalę się, że już po raz trzeci redakcja spillwords.com siegnęła po wiersz z mojej ksiązki. Tym razem opublikowano THE END OF THE BURNING HOT SUNS (KONIEC SŁOŃC ROZPALONYCH) po angielsku i po polsku. Zachęcam do odwiedzenia spillwords.com.

https://spillwords.com/the-end-of-the-burning-hot-suns/





foto: Birger Strahl



Książka jest do kupienia tutaj: https://www.amazon.co.uk/dp/8395999976

czwartek, 14 października 2021

Wyprawa na drugi koniec miasta


 









Wyprawa na drugi koniec miasta

* Tam

z przystanku przy London Road
piętrowy autobus odjeżdża
mniej więcej co godzinę

bilet w jedną stronę
jest droższy
niż tam i z powrotem
to bonus dla tych
którzy mają gdzie wracać

jadę
patrzę przez brudną szybę
świat zmienia się
jeszcze szybciej niż pogoda
raz przekropno
raz słonecznie
chwila za chwilą
przemykają obrazy

czy to ja przemijam
czy mija mnie świat

na ulicach
ludzie coraz bardziej kolorowi

małe dzieci
o śniadej cerze i wielkich oczach
nie wykluły się jeszcze ze spacerowych wózków
patrzą na beznadziejnie nudne łabędzie
wklejone w nurt zarastającej zielskiem rzeki Gade

mijam czas i pokolorowane kwiatami trawniki
kątem oka dostrzegam odrobinę błękitu
z jednorazowych maseczek rzucanych gdzie popadnie
odkąd ustał nakaz zasłaniania twarzy

słyszę jak kobieta o zbyt dużej twarzy
rozmawia głośno przez telefon
wykrzykuje słowa w egzotycznym języku

** Rozmowa z Kotem

Kot cieszy się na mój widok
wita mnie miauczeniem
i łasi się do mojej nogi

potem
niespodziewanie opowiada
jak to szare wiewiórki pukały rano w okno
z nadzieją że im otworzy
i pozwoli wyjadać orzechy
z miski pozostawionej na parapecie

dodaje
że ma gdzieś te wszystkie wiewiórki z osiedla
i sam teraz będzie jadł orzechy
chociaż jako urodzony drapieżca
chętniej złapałby za kitę którąś z nich i wytarmosił
ale one są zbyt zwinne
a on zbyt leniwy

następnie
bez uprzedzenia
i choćby jednego słowa usprawiedliwienia
rzyga na telewizor
(może niepotrzebnie włączyłem TVP)

*** Z powrotem

po drodze
mijam gęsi pasące się
na miejskim trawniku
i młodą kobietę
siedzącą na ławce koło fontanny
buja monotonnie dziecięcym wózkiem
i nie byłoby w tym nic dziwnego
gdyby nie to że wózek wypełniają
torby z pobliskiego supermarketu
i nie ma dziecka

w polskim sklepie przy głównej ulicy
stoją skrzynki z papierówkami
kupuję sześć jabłek
nie jadłem takich od lat

idę parkową aleją
wzdłuż której rosną rozłożyste kasztanowce
przechadzają się konie
pasą owce o małych czarnych główkach

czekając na autobus
zastanawiam się
czy to nie ja przypadkiem
jestem groteskowym elementem
niespójnym z otaczającą rzeczywistością
wymagającym specjalnej troski
tutejszych polityków
opiekunów socjalnych
i psychiatry

Wiesław Fałkowski, HH, 04 wrzesnia 2021


Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...