poniedziałek, 26 lutego 2018

Garść gorzkich migdałów

falko

Garść gorzkich migdałów

idąc spać
nie nastawiłem zegarka
obudziło mnie pragnienie
sięgnąłem po butelkę z wodą
upiłem kilka łyków
wstałem umyłem zęby
ogoliłem się wziąłem prysznic

ubrałem się i zszedłem do kuchni
zaparzyłem kawę w stalowej kawiarce
podgrzewanej na gazie
aromat pobudzał zmysły
namawiał do myślenia

do miseczki wsypałem garść migdałów
(uwielbiam kiedy ich gorycz
miesza się z miętowym posmakiem
pasty do zębów)
spojrzałem na zegarek
było jeszcze wcześnie
w domu nie było słychać żadnych odgłosów

przeszedłem do pokoju obok
na półce znalazłem płytę
z francuskimi piosenkami
zacząłem słuchać
cicho by nie zmącić porannej ciszy
wewnętrznego spokoju
i mgły za oknem

usiadłem wygodnie w fotelu
kawa nadal pachniała kusząco
upiłem łyk potem drugi

sięgnąłem po książkę Herberta
leżała otwarta
na stoliku obok fotela
zacząłem czytać

kim jest pan Cogito
każdy ma takiego Cogito
jakiego sobie wymyśli
pomyślałem

wtedy usłyszałem jej kroki
schodziła po schodach
(ona szła powoli a moje serce szybko)
pachniała jeszcze snem
uśmiechnęła się tajemniczo
jakby już wiedziała że ją pokochałem

zakochać kochać pokochać
odmieniałem w myślach
czy to w ogóle jest możliwe
w tym moim oksymoronicznym biegu
“do ciemnego kresu po złote runo nicości”

ciekawe co o tym myśli
pan Cogito

Wiesław Fałkowski, 26-02-2018

poniedziałek, 12 lutego 2018

Obłok Magellana


Milosav Druckmuller (Brno University of Technology)


Obłok Magellana

długo szedł

stanął na górze
droga skończyła się
i dalej iść już się nie dało
słyszał kiedyś cichy szept o tym
że droga czas i wszechświat
są nieskończone
i że zawsze trzeba dokądś zmierzać
bezustannie

cóż to za góra
– pomyślał Skórzybut
pagórek zaledwie
jednak trwało
nim wspinając się mozolnie
dotarł tutaj
na sam koniec drogi

siadając
na zwalonym przez burzę pniu
popatrzył wokół

a tu niebo nad nim
chmury tak blisko nad głową
nosem by je wciągnął

i jeziora błękitne
odbijają się w oczach
przeciekają
spływają
kroplami po policzkach
do ust

i trawa zielona na zboczu
(Skórzybut łapczywie wciąga powietrze kilka razy)
zapach więdnącej miesza się
z tajemniczym zapachem
nadchodzącego zmierzchu

cienie coraz dłuższe i dłuższe
uciekają
słońce zachodzi

Skórzybut leży zapatrzony w gwiazdy
atrament granatowy
powoli wypełnia jego umysł

marzy o podróży nieodbytej
do Obłoku Magellana


Wiesław Fałkowski falko,12-02-2018




niedziela, 11 lutego 2018

Frida – Autoportret z małpą –1940


Frida

przedmiot czy podmiot
obiekt czy obserwator

w ramionach żądzy i pragnień
czy bezpiecznej pieszczoty

na szyi wstęga
zawiązana w kokardę

atrybut dziewczęcej niewinności
czy pętla?

Wiesław Fałkowski falko, 08-02-2018
obraz: Frida Kahlo, Autoportret z małpą –1940

środa, 7 lutego 2018

Absorptio z cyklu: Obrazy nienamalowane, obraz III

falko
Absorptio
z cyklu: Obrazy nienamalowane, obraz III

myślę
o tym obrazie
przede mną
obok
za mną

zbyt szary
mało transparentny
(takie modne słowo)
nieoczywisty

szukam oparcia
patrząc uważnie
ale nie ma

abstrakcja
czysta forma
treść zagubiona
nieodgadniona

jednak pochłania mnie
bez reszty
więzi
zaprząta umysł
obezwładnia
nie pozwala odejść bezkarnie

rozpuszczam się jak cukier w kawie

może gdyby był namalowany
byłoby inaczej


Wiesław Fałkowski falko, 07-02-2018

sobota, 3 lutego 2018

Te łzy trzeba wypłakać – piosenka Remi&Falko

Mija właśnie rocznica współpracy autorskiej w ramach projektu Remi&Falko. Szykuje sie koncert w Anglii z tej okazji. Wszystkich serdecznie zapraszam. Informacje znajdziecie tu:
https://www.facebook.com/events/144822256203929/
Rocznica rocznicą, ale pracować trzeba dalej. Dzisiaj przedstawiam nową piosenkę. 
Trochę smutna, ale mam nadzieje, ze sie wam spodoba. Poniżej wiersz, który jest jeszcze smutniejszy. To on był pretekstem do napisania piosenki.
Te łzy trzeba wypłakać
wszystkie słowa pocieszenia
rozsypują się nagle
jak grudki ziemi wybieranej
z głęboko kopanego grobu
te łzy trzeba wypłakać
trzeba płakać do ostatniej łzy
aż oczy staną się suche od płaczu
łkać trzeba do samego końca
wypłakać wszystkie łzy
wtedy dopiero
można śmiać się
cieszyć się w pełni
każdą chwilą
każdym dniem
każdą cząstką duszy
każdym atomem ciała
wchłaniać unoszące się
jak poranna mgła po deszczu
zgłoski radości
by potem znowu płakać
gdy słowa pocieszenia
jak grudki ziemi kolejny raz
zadudnią o wieko trumny
falko, 2016

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...