piątek, 29 lipca 2016

te łzy trzeba wypłakać

falko


te łzy trzeba wypłakać


wszystkie słowa pocieszenia
rozsypują się nagle
jak grudki ziemi wybieranej
z głęboko kopanego grobu
te łzy trzeba wypłakać
trzeba płakać do ostatniej łzy
aż oczy staną się suche od płaczu
łkać trzeba do samego końca
wypłakać wszystkie łzy
wtedy dopiero
można śmiać się
cieszyć się w pełni
każdą chwilą
każdym dniem
każdą cząstką duszy
każdym atomem ciała
wchłaniać unoszące się
jak poranna mgła po deszczu
zgłoski radości
by potem znowu płakać
gdy słowa pocieszenia
jak grudki ziemi kolejny raz

zadudnią o wieko trumny


Wiesław falko Fałkowski
poezja-sztuka.com
Dzisiaj tu pięknie, niebo nie płacze... Wiersze na Święto Zmarłych.
Antologia pod redakcją Ryszarda Mierzejewskiego (w przygotowaniu)

wtorek, 26 lipca 2016

Słońce uwolni od Strachu

falko

Słońce uwolni od Strachu

Czy mamy prawo stojąc przed Bramą,
Czując narastający Gniew
Zapomnieć o Słodkim Miłosierdziu?
Czy mamy prawo skruszeni Jękiem
Cierpliwie czekać na Wieczny Odpoczynek?
Pokornie zapomnieć o Zemście?
Wstrzymując Oddech,
Strapieni Łzami
Szukać Miecza i Włóczni?
Słońce uwolni od Strachu,
Błękitne Niebo nad nami.
Pod nogami Kałuża Krwi.
Wiesław falko Fałkowski, 2016

poniedziałek, 25 lipca 2016

Zmiana narracji

falko



Zmiana narracji

W wielkich miastach
kolorowi mieszkańcy,
uczestnicy wiecznego maratonu
do pomyślnej przyszłości,
myślą, że przyszłość
to taka wyspa szczęśliwa,
do której dopłyną tylko
wybrani bohaterowie.


Zmiana narracji czyni z nich mistrzów
w kreowaniu opowieści
o własnej rzeczywistości.
O sukcesach,
pieniądzach,
zmianie wizerunku,
makijażu permanentnym,
samochodach,
całonocnym seksie,
powiększonym penisie,
pomniejszonych piersiach,
weekendzie w Emiratach,
egzotycznych tygodniowych wakacjach,
bo przecież na dłuższe szkoda czasu.
W piątki i soboty upijają się
w modnych klubach
kolorowymi drinkami.
W poniedziałki rano
po porannej kawie
palą skręta,
myją zęby kokainą
i wracają do wiecznego biegu
do pomyślnej przyszłości.


Któregoś poniedziałku bohaterowie
myjąc zęby po porannej kawie,
zauważą w lustrze starego człowieka.
Zauważą rozczarowani,
że każdemu, bez wyjątku
pisana jest jakaś przyszłość.
Maraton toczył się dla wszystkich
w takim samym zawrotnym tempie
trzy tysiące sześćset sekund
na każdą przeżytą godzinę.
Na mecie nie ma pokonanych.
Na mecie nie ma zwycięzców
i jakakolwiek wcześniejsza
pieprzona zmiana narracji
nie miała tutaj żadnego znaczenia.

Wiesław falko Fałkowski, 2016

piątek, 22 lipca 2016

Jest tak mało rzeczy, którymi warto się martwić

falko



















Jest tak mało rzeczy, którymi warto się martwić


 
Cieszę się, że jesteś szczęśliwa,
chociaż nigdy nie wierzyłem,
że szczęścia może być aż tak wiele.

Może nie trzeba być aż tak obowiązkowym?
Nie trzeba w wakacje tyle czasu poświęcać na francuski.
Może nie trzeba aż tak bardzo wierzyć mediom?
Wszystkie wojny toczą się za morzami,
a jeżeli bliżej to i tak co najmniej
trzy przecznice od nas i nas nie dotyczą.

Życie nie jest aż tak skomplikowane.
Ludzie mordują się z powodów politycznych,
a nie z powodów osobistych.
To nic osobistego,
mówi zabójca do swojej ofiary
strzelając jej w czoło.
Tak, życie i śmierć są dzisiaj tak mało skomplikowane,
że Szekspir nie miałby o czym pisać.
Nadeszły czasy Tarantino,
Bergman odchodzi do lamusa.
Dziennikarzy bardziej intrygują krwawe plamy na asfalcie,
fragmenty ludzkiego mózgu na ścianie kamienicy
niż przyczyny krwawienia i stan umysłu zabójców.

Cieszę się jednak, że jesteś tak szczęśliwa,
chociaż nigdy nie wierzyłem,
że szczęścia może być aż tak wiele.
Pamiętaj, że są też takie kwiaty,
które pachną dużo gorzej niż chwasty.
Jest tak mało rzeczy, którymi warto się martwić.

Wiesław falko Fałkowski, 2016

poniedziałek, 18 lipca 2016

W zaklejonej kopercie

falko



W zaklejonej kopercie

Przyślij mi swoje pocałunki
w zaklejonej kopercie.
Listem priorytetowym.
Umieść je między wierszami
napisanego tamtej nocy
opowiadania o naszej miłości.

Dotrą przed zachodem słońca.
Wieczorem rozerwę kopertę,
pocałunki rozsypię na stole.
Będę dotykała je
opuszkami palców,
muskała ustami.
Tamtej nocy powiedziałeś,
że pocałunki zrobione są
z tego samego materiału
co marzenia i sny.

Zasnę wtulona
w poduszkę,
będę śnić pocałunki,
rzęsami zmiotę okruszki
rozkoszy.

Rano pijąc
poranną kawę
wyślę ci esemesa.
Z pocałunkiem.

autor: falko
maj 2016

niedziela, 17 lipca 2016

Chętnie uległem obietnicy

falko


Chętnie uległem obietnicy

Na czterech krańcach świata
zabłądziłem między
setkami kolorowych reklam
dilerów wszelkiej pomyślności,
utopijnych kaznodziejów
sprzedających życie wieczne
z gwarancją na trzy lata.
Utkwiłem na dłużej
między obietnicą
wiecznie lśniącej skóry,
niesiwiejących włosów oraz
nieprzemijającej młodości
i miłości.

Jak chętnie uległem fałszywej
obietnicy spełnienia pragnień,
obietnicy, że nic się nie stanie.
Rzucony na pastwę niezliczonych transparentów
gwarantujących bezpieczeństwo,
dodatni bilans szczęść i nieszczęść.
Łatwo uwierzyłem, że zawsze
będę robił z przyjemnością
tylko to co naprawdę lubię.

Teraz, liżąc rany,
usiłuję oddzielić ziarno od plew,
sens życia od jego bezsensu,
odrobinę szczęścia od bezmiaru nieszczęść
i próbuję robić to
co choć trochę daje radości.
Przestałem naiwnie wierzyć
w transparentne reklamy
i w życie wieczne.
I w miłość.

Wiesław falko Fałkowski, 2016

czwartek, 14 lipca 2016

Tego samego dnia


                                                                                                                      falko




Tego samego dnia
z cyklu: Solanki, czyli falkografioły ze szczyptą soli...


Tymczasem w Giverny piękna pogoda.
Temperatura dwadzieścia pięć stopni w cieniu.
Słoneczny jest dzień.
Lekki wiatr południowo-zachodni przesuwa
puchowe białe obłoki od strony Sekwany.
Wilgotność powietrza umiarkowana
- sześćdziesiąt dziewięć procent.
W La Capucine Giverny przy
Rue Claude Monet 80
można zjeść Tartiflette Norman,
ziemniaki zapiekane z boczkiem
z dodatkiem cebuli, stopionym camembertem,
crème fraîche i jabłkami.
Wszystko to skropione obficie
boskim calvadosem.
Na deser normandzka szarlotka,
do picia normandzki cydr i normandzki calvados.
Normandzkie jabłka nie nadają się do jedzenia.
Wąskie uliczki, murowane z kamienia
dzikim winem porośnięte domy,
ogrodowe alejki, opodal niewielki stawek.
Wokół stawu dzikie róże, płaczące wierzby,
na stawie nenufary.
Dalej za stawem pasą się beżowe krowy.
Park, staw i nenufary
dużo ładniejsze na obrazach Moneta.
Na tym polega geniusz.

A w Solankach pada deszcz.
Mokną parkowe ławki, betonowy paw,
generał Sikorski, drzewa, kwiaty,
mieszkańcy i kuracjusze.
Mokrym od spływającej solanki tężniom
deszcz dodaje uroku.
Srebrzą się na faszynowych rózgach
krople deszczu i rozpuszczonej soli.
Już nikt ich nie oddzieli,
spływają w dół w swoistej
deszczowej symbiozie.
A kaczki na stawie?
Kaczkom deszcz nie przeszkadza.
Ludzie i psy chowają się pod parasole.
Pod parasolami liżą owocowe lody.
W Pijalni Wód Inowrocławianka
kuracjusze piją herbatę i wódkę.
Mokre mamy lato tego roku.
Dalej za stawem mokną zioła i róże.
W kroplach deszczu zaklęte kolory, zapachy.
Nawet w pochmurne dni deszczowe
park wygląda okazale.
Prawie tak samo jak na starych fotografiach.

Wiesław falko Fałkowski, 2016 
Bluzeczka z Wieżą Eiffla
Pocztówki Poetyckie
Antologia pod redakcją Ryszarda Mierzejewskiego, Pieszyce 2016

środa, 13 lipca 2016

Bajka o ‪#‎CzerwonymKapturku2016‬

falko


Bajka o #‎CzerwonymKapturku2016

Babciu, dlaczego ty masz takie duże literki w iPhonie?
Duże literki? Żeby je lepiej widzieć,
jak czytam esemesy od ciebie  kochanie.
Babciu, czemu masz ustawiony iPhone na głośne mówienie?
Głośne mówienie?
Żeby cię lepiej słyszeć, jak do mnie dzwonisz wnusiu.
Babciu, dlaczego ty nie masz profilu?
Jak to, nie mam profilu?
Popatrz, mam przecież dwa profile - lewy i prawy.
Ale babciu, ty nie masz profilu ani na fejsie,
ani na twitterze, ani na instagramie.
A kto, wnusiu, zechce jeszcze patrzeć na moje profile?
Babciu, wszyscy w inernecie.
Babciu, dlaczego ty nie zamykasz tych zakładek?
Nie zamykam? To pozamykaj, proszę.
Babciu, a czy ty mnie kochasz?
Kocham cię, kochanie moje!

Wiesław falko Fałkowski, 2016

poniedziałek, 11 lipca 2016

Fraszki ze wsi

falko



Fraszki ze wsi


Schody na stryszek

Drewniane schody w chacie strzechą krytej
prosto z chłodnej sieni prowadzą na stryszek.
Czy jak z moją panną będę po nich skrycie
wchodził powolutku to skrzypienie usłyszę?

Malowane panny

Na przyzbie wokół malowanej chaty,
rosną malwy, maki, żonkile, bławaty.
A czy piękne panny z pomalowanego domu
chociażby przez okienko pokażą się komuś?

Pod siennikiem

Łóżko co w izbie przez wiele lat stało,
miłosnych uniesień wspomnienia,
na wszelki wypadek, pod siennik schowało.

Haftowane poduszki

Na rzeźbionym łożu w sypialni
poduszek haftowanych było chyba siedem.
Przy pannie na zawsze mąż ostał się jeden.

Nocnik w kwiaty malowany

Na drewnianej podłodze pod łóżkiem
malowany w kwiaty nocnik sobie stoi.
Na zadane pytanie - Jak minęła noc panu?
nocnik milknie, takich pytań się boi.

Wiesław falko Fałkowski, 2016

sobota, 9 lipca 2016

Darkroom

falko


Darkroom


Jest chwilowa ociemniałość.
Zamykam oczy.
Majaczą pod powiekami kształty
widzianych w ostatnim spojrzeniu
przedmiotów, twarzy, postaci.
Świat jeszcze kolorowy,
już czają się demony.

Jest nagła ślepota.
Nie widzę lecz pamiętam.
Obraz w umyśle.
Wyobraźnia,
strzępy pamięci
o otaczającym świecie.
Czy wiele się zmieniło?
Czy istnieją jeszcze kolory?
Czy dziewczyna w czerwonej sukience
ciągle ma niebieskie oczy?

Jest też mgła nieprzenikniona.
Choć nie jestem ślepy,
w którą stronę nie spojrzę
niczego nie widzę.
A te cienie wokół
czego chcą ode mnie?
Boję się, wyjść nie mogę.
Zbyt jestem podniecony.

Wiesław falko Fałkowski. 2016

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...