niedziela, 31 grudnia 2017

Medycyna nienaturalna

falko

Medycyna nienaturalna

urodzony marzyciel
optymista
zodiak ryba

potem ogarnęło mnie
życie
wielkim prześcieradłem zdarzeń
zakrywając
młodzieńcze wzwody

zapomniałem
po co się urodziłem

nauczyłem się czytać
czytać i kłamać

nie
kłamać i kraść
nigdy się nie nauczyłem

pamiętam
co się zdarzyło sześćdziesiąt lat temu
a nie pamiętam czy się wysikałem
i którą ręka muszę zgasić światło

odrywam wzrok od lustra

będę żył 
dzięki postępowi medycyny
jakiś czas

poproszę o tabletkę
chcę sobie przypomnieć
po co

Wiesław Fałkowski falko, 2017


niedziela, 17 grudnia 2017

Wiesław Fałkowski – Koniec nowego świata, czyli prolegomena do wieczności – tomik poezji

falko

W połowie tego roku Pani Małgorzata Fiuk - w internetowej grupie poetów Między słowami a brzegiem myśli - ogłosiła, że za cykl wierszy Impromptus zostałem jednym z dwóch laureatów literackiego warsztatu pt. “Poezja muzyką”.
W uzasadnieniu przeczytałem wówczas: "Wiesław Fałkowski - z wielką ciekawością przewędrowałam po zaprezentowanych utworach. Nie było łatwo. Człowieczy los w chaosie życia. Smutny, mocno uderzający ponurym wydźwiękiem... ale i takie są koleje czyjegoś życia.”


Ten cykl wierszy, który znalazł wówczas uznanie wśród czytelników i jurorów otwiera mój nowy autorski tomik poezji: Koniec nowego świata, czyli prolegomena do wieczności, © Wiesław Fałkowski Projekt okładki i ilustracje: © Wiesław Fałkowski, Redaktor i korektor: Janina Sikorska, ISBN 978-83-947558-1-2, nakład 600 egz., 156 stron, 11 kolorowych ilustracji


W Warszawie na na Krakowskim Przedmieściu wznosi się Świątynia i figura Chrystusa.
Figura Chrystusa dźwigającego krzyż autorstwa 
rzeźbiarza Andrzeja Pruszyńskiego, foto: falko

Gdzie kończy się, a raczej zaczyna Nowy Świat łatwo stwierdzić, patrząc na plan miasta. Gdzie kończy się nowy świat w mojej książce, czym jest prolegomena do wieczności? No cóż, zachęcam wszystkich do przeczytania moich wierszy. Mam nadzieję, że nie znajdziecie w nich patosu, ani łatwych odpowiedzi...

Człowiek jest istotą, u której odbiór bodźców zewnętrznych w procesie poznawczym jest równie ważny jak sama treść, którą staramy się zgłębić. Czytając wiersz na monitorze komputera czy innym ekranie, odbieramy słowa jedynie wzrokiem. Nie angażujemy innych zmysłów. Czytanie książki daje dużo więcej satysfakcji. Słów możemy dotknąć, poczuć ich zapach. (fragment wywiadu dla teatrdlawas.pl).
Zachecam do przeczytania moich wierszy. Książkę można zamówić pisząc do mnie emaila na adres falko@wp.pl. W treści zamówienia proszę podać adres do wysyłki, ilość egzemplarzy, oraz zadeklarować wpłatę kwoty 25,- zł (koszt 1 egzemplarza z wysyłką) na wskazane konto.



PODZIĘKOWANIA
Dziękuję wszystkim Rotarianom z ROTARY CLUB INOWROCŁAW za sfinansowanie wydania książki. Szczególne podziękowania za wsparcie i pomoc dla obecnego prezydenta RC Inowrocław Bogusława Kolanowskiego, oraz past prezydenta Ryszarda Borowicza.
Dziękuję pani dyrektor Janinie Sikorskiej,  Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu.
Dziękuję panu Tadeuszowi Chęsemu, Drukarnia POZKAL w Inowrocławiu.
Dziękuję mojemu przyjacielowi Wojciechowi Giczkowskiemu, bez którego książka prawdopodobnie by się nie ukazała. Wojciech jest ponadto autorem mojego portretu fotograficznego zamieszczonego na ostatniej stronie okładki.
Wiesław Fałkowski falko, 17 grudnia 2017, Inowrocław  




piątek, 8 grudnia 2017

Świąteczna piosenka Remi&Falko & Przyjaciele 2017



Nadchodzi długo oczekiwany okres Świąt. Najbardziej Świętami, choinką, Mikołajem, pierwszą gwiazdką, karpiem, prezentami cieszą się Dzieci... i Babcie na całym świecie.
To dla nich, ale też dla Was wszystkich - naszych wypróbowanych, wiernych przyjaciół jest Świąteczna Piosenka.
WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU.
Remi&Falko & Przyjaciele, Gwiazdka 2017
muzyka, aranżacja - Remi Juśkiewicz
słowa - Wiesław Fałkowski
śpiewają, grają i składają życzenia:
- Remi Juskiewicz
- Paweł Szymański – harmonijka, gitara rezonująca
- Timeea Maura Bucurenciu – śpiew (Rumunia)
- Kacper Jórski
- Klaudia Jórska
- Patrycja Juśkiewicz-Jórska
- Filip Jórski
- Wiesław Fałkowski
- Juraj Fajnor (Slowacja)
- Dorota Górczyńska-Bacik
- Sławek Slawek Orwat

sobota, 2 grudnia 2017

Skradziona zieloność traw, skradziony kawałek nieba

falko

Skradziona zieloność traw,
skradziony kawałek nieba

zaledwie wczoraj
najdalej wczoraj
przykładałem ucho
do wilgotnej ranną rosą trawy
by nasłuchiwać o wschodzie słońca
o czym szepczą podziemne owady

a ta trawa która była
czy nadal jest zielona
a ten wiatr który wiał
a jaki teraz wieje
a to niebo które było
czy nadal jest błękitne
a woda która była
a woda zimna i czysta

ktoś skradł nam
zieloność traw
czystość zimnej wody
błękit nieba
i nagle przestaliśmy wierzyć 
w świętego Mikołaja
i przeklęliśmy świt
i dzień
i noc
i straciliśmy nadzieję…

uginam z trudem kark
pochylam nisko głowę
aby posłuchać jeszcze raz
o czym szepczą podziemne owady
teraz
i na wieki wieków
po zachodzie słońca
w środku gęstej nocy

Wiesław Fałkowski falko, 2017

piątek, 1 grudnia 2017

Ostatnia wyprawa na granicę Rozumu i Szaleństwa

Agnieszka Aga WiedzoJa


Ostatnia wyprawa na granicę Rozumu i Szaleństwa

Skórzanonogi szedł przez Wrzosowiska.
Przed nim Przestrzeń, a to kurczyła się, 
a to rozciągała niebezpiecznie. 
Każdy krok przybliżał go jednak do Białego Lasu. 
Wiedział, że kiedy skończą się Wrzosowiska, 
będzie musiał podjąć decyzję ostateczną:
na skraju Białego Lasu odśpiewać 
tryumfalny hymn na cześć Rozumu,
albo wysłuchać podszeptów Podziemnych Owadów
i oddać się Szaleństwu.

Miał jednocześnie świadomość tego, 
że Historia Świata dotyczy wyłącznie Rozumu.
Jeżeli zatem odda się Szaleństwu, 
niczego już nie będzie mógł sobie przypomnieć, 
nic powtórzyć. 
Cały Przed-czas, Śród-czas i Za-czas - zniknie, 
rozpłynie się w niebycie.

Rzeczywistość zgotowała jednak Skórzanonogiemu niespodziankę:
kiedy dotarł na skraj Wrzosowisk
i już tylko cienka linia wyobraźni dzieliła go od Białego Lasu,
na brunatnym niebie pojawiła się Wielka Plama
w kształcie kosmatego psa. 
Nie zdążył już nic pomyśleć, 
a tym bardziej czegokolwiek sobie wyobrazić. 
Wielka Plama wchłonęła go nieodwracalnie.

W tej dramatycznej sytuacji 
wszelkie dalsze rozważania autora
na temat Rozumu i Szaleństwa 
stają się niedorzeczne i nieuzasadnione.

Wiesław Fałkowski falko, 2017
obraz: Agnieszka Aga WiedzoJa

niedziela, 26 listopada 2017

Z​ ​cyklu:​ ​Obrazy​ ​nienamalowane Obraz​ ​I​I Klamka zapadła

foto: pixabay.com. non profit use
Z​ ​cyklu:​ ​Obrazy​ ​nienamalowane 
Obraz​ I​I​ ​- Klamka zapadła

trumna stała w zupełnej ciemności
wsparta na czterech taboretach
leżałem w trumnie
ja czyli mój trup
głowa wsparta na koronkowej poduszce
dłonie splecione

z braku innego zajęcia
i przenikającej martwe ciało
ciemności i ciszy
wymyśliłem obraz niedomkniętych drzwi

smuga światła
zamiast smugi cienia
błysk srebrno-złoty 
na mosiężnej klamce
i w dziurce od klucza
(ciekawe dlaczego w zamku
nie ma klucza)

wtedy
zupełnie niespodziewanie
przez szparę przy framudze
wyszła z pokoju
(jak gdyby nigdy nic)
moja dusza
jak ćma do światła

Wiesław Fałkowski falko, 2017

poniedziałek, 20 listopada 2017

Droga do Gibraltaru - Domingo – pamiętaj, by dzień święty święcić

falko
Droga do Gibraltaru
Domingo – pamiętaj, by dzień święty święcić

idę mozolnie pod górę
rozgrzaną słońcem ulicą
jak najbliżej domów
próbuję ścierać z białych ścian
resztki chłodnego cienia

mieszkania otwarte na ulicę
zaglądam dyskretnie nieśmiało
sjesta 
nikt na mnie czeka
nikt mnie nie zawoła
nawet psy nie szczekają
cisza
cykady też milkną
widocznie nie warto grać
dla zasłuchanych w siebie

w ogrodach przydomowych
kolorowe kwiaty
egzotyczne drzewa
bananowce figi kaktusy
kwitnące krzewy
nie wiem jak nazwać wszystkie te kolory 
błękit nieba dominuje
woda w morzu zielonkawa
połyskuje złotem
zieleń drzew palm i traw
często skrywa ugier
beż - rozżarzony słońcem 
przypalonej ziemi

trąciłem czubkiem buta
brązowo-brunatne
strzępy kokosowej palmy
na grafitowym chodniku

smutny kontrast
z otaczającym mnie
kolorowym urokiem
andaluzyjskiego miasteczka

patrząc na kwiaty
przestałem myśleć o tym 
dziwnym czymś
splątanym jak mój cień
kroczący obok mnie
tego upalnego popołudnia
po hiszpańskim betonowym bruku 

kwitnące krzewy 
feerią barw wszelakich zaskakują
tinto to czerwień wina
tę łatwo poznaję
wino i kwiaty pachną równie upojnie
i zmysły sycą tak samo 

spragniony w małym miasteczku
słonecznej Andaluzji
krainie wina oliwy
dojrzałych pomidorów
kwitnących pomarańczy
szukam bodegi

w niedzielę zamknięte
miejscowi dzień święty święcą
kościelny dzwon bije
sjestę nagle przerywa

zaraz zacznie się fiesta

Wiesław Fałkowski falko, 2017


sobota, 18 listopada 2017

Silencio

falko
Silencio

przysiadła się
gdy siedziałem w barze -
obskurna knajpa życie
- pan to poeta
poznaję
najbardziej czytałam pana ciszę

pan 
panie poeto tak pięknie 
milczeniem opowiada
te wszystkie niestworzone brednie
o miłości nieodbytej
zazdrości pospolitej
i skurwysyństwie

najbardziej lubię u pana 
milczenie erotyczne
bo to mnie 
proszę pana
nastraja bardzo lirycznie
widać że się pan zna na tym
teoretycznie

a wie pan że upiekłam
drożdżowy placek
dla pana
ale go zjadłam
z samego rana 
sama
z miłości platonicznej
do milczenia w poezji

teraz już sobie pójdę…

i poszła lecz została
przy barze zapadła
- panie barman
daj pan dwie wódki
bo mnie milczenie ogarnia

Wiesław Fałkowski falko, 2017











środa, 8 listopada 2017

Kolorowe atramenty

falko
Kolorowe atramenty

zapisane drobnym odręcznym pismem
na marginesach książki z wierszami o miłości
dziewczęce imiona...
kartki pożółkłe
atrament bladoniebieski

zapisane drobnymi epizodami
na marginesie życia
ledwo widoczne w blado-szarej pamięci
imiona kobiet...
litery spłowiałe
atrament blado-różowy

wydrapane
na korze mózgowej
jej imię...
z serca wystrugane serce
ciągle jeszcze bije

atrament czerwony
nie schnie
cienką strużką płynie

Wiesław Fałkowski falko, 2017
 




czwartek, 2 listopada 2017

Wojciech Młynarski in memoriam - wiersz i piosenka


........................................................

Po śmierci Wojciecha Młynarskiego w marcu tego roku napisałem wiersz pt. Wojciech Młynarski in memoriam.
Dzisiaj wspominamy zmarłych i jest okazja by ten wiersz przypomnieć.
Wiersz stał sie też inspiracją do napisania piosenki, którą skomponował i wykonał Remi Juskiewicz. To już czternasta piosenka duetu autorskiego w ramach projektu Remi&Falko.

Wojciech Młynarski in memoriam
między słowem a muzyką
toczy się życie poety
zaśpiewać wiersz
jaka to prosta sprawa
napisać wiersz do zaśpiewania
to już inna melodia
kiedy bal się kończy
w obskurnej knajpie - życie
za wyszynk płacić trzeba chwilą
cycata barmanka
marne trunki leje żywym
dreszcz po plecach przemyka
milknie saksofonista
poeci zmieniają lokal
spotykają się w niebie
napiszę jeszcze kilka wierszy
może takich do zaśpiewania
tak szukam sposobu
by chociaż na chwilę
usiąść obok ciebie
tam
po tamtej stronie
mistrzu

Opowieść o podróży z punktu A do punktu B

falko
Opowieść o podróży z punktu A do punktu B

kolejny raz szedłem przez miasto
(nie lubię tych małych sennych miasteczek)
uparcie szukałem ostatniej szansy
ofert nie było
nadzieja umierała na każdym rogu ulicy
przede mną we mnie przy mnie

szary jak wilk
biedny jak mysz 

dziewczyna
ubrana w letnią sukienkę w groszki
odwrócona tyłem 
szukała czegoś wzrokiem
po drugiej stronie sklepowej witryny
rudowłosa była piękna
z niezliczoną ilością piegów
na jasnej skórze
na całym ciele
przez umysł
w zadziwiająco małym ułamku chwili
przemknęła myśl -
może uda mi się jeszcze 
umówić na kawę

wróciłem do punktu wyjścia
jeszcze raz zadałem sobie pytanie
czy jutro już minęło

rozpędzony pociąg
nie zatrzymał się na stacji
żyletka w dłoni
kąpiel gorąca

niedokończone marzenia
czas przyszły stał się niedokonany

życie przeciekające między palcami
czerwienią plamiło wspomnienia

Wiesław Fałkowski falko, 2017


środa, 1 listopada 2017

Noc

falko
Noc

zapada zbyt szybko
słońce zachodzi
i gasną znicze
opowieść o zmarłych 
chwilę jeszcze  trwa
a potem ginie
w przepastnym brzuchu
domniemania o cudzie 
zmartwychwstania 

wielcy 
przez jeden wieczór zaledwie
pozbawieni szat
okryci całunem
wyjątkowości

tak im dopomóż
odpuść grzesznym
zbaw

a potem
niech się toczy
niech zwyczajnie płynie

Wiesław Fałkowski falko, 2017
 


czwartek, 26 października 2017

Jest taka magia…

falko
Jest taka magia…

Nasz czarny kot na parapecie
ospale się przeciąga.

Ubrany w czarną pelerynę,
z bezgwiezdnego nieba,
ten księżyc wścibski,
co zawsze nam 
przez okno zagląda -
coś dzisiaj blado wygląda.

Mysz, co w ostatni dzień lata
schowała się pod naszym dachem,
mieszka teraz na strychu
i nasionka chrupie ze smakiem.

Żarówka mruga magicznie -
puszcza oko do telewizora.

Jest jeszcze wiele powodów
żeby nie polecieć na Łysą Górę:
ty - jakiś taki rozmarzony,
nie wiadomo czemu czekasz
na magiczne spełnienie
zupełnie niemagicznych pragnień;

nasze dzieci -
trzeba im podpowiadać
gdzie w życiu szukać prawdziwej magii,
a kot wyskakuje z koszyka,
jak królik u magika.

Cóż to za czarna magia,
ktoś zapyta.
Magia w przyrodzie nie ginie.
Jest materia,
jest energia
i jest magia.

A ta magia, 
najbardziej zaczarowana,
najbardziej tajemnicza,
najbardziej odlotowa,
tkwi w tym, 
że wszystkie czarownice w zimie
piją lipową herbatę,
dbają o dzieci, męża…
i kota.

Wiesław Fałkowski falko


środa, 25 października 2017

Z​ ​cyklu:​ ​Obrazy​ ​nienamalowane Obraz​ ​I​ ​-​ ​Kiedy​ ​nagrodą​ ​są​ ​łzy

falko


Z​ ​cyklu:​ ​Obrazy​ ​nienamalowane 
Obraz​ ​I​ ​-​ ​Kiedy​ ​nagrodą​ ​są​ ​łzy 

wokół​ ​się​ ​szerzy​ ​kicz 
w​ ​szyderczym​ ​uśmiechu​ ​zęby​ ​szczerząc 
szwarc​ ​mydło​ ​powidło 
w​ ​poszukiwaniu  
doznań​ ​estetycznych​ ​wyższego​ ​rzędu 
powoli​ ​przechodzę​ ​na​ ​druga​ ​stronę  
w​ ​sferę​ ​symboli 
warstwę​ ​domysłów 
niedomówień

szukam​ ​piękna​ ​w​ ​literaturze 
muzyce​ ​teatrze 
nade​ ​wszystko​ ​w​ ​malarstwie 
(subtelnie​ ​i​ ​z​ ​wrażliwością 
namalowany​ ​obraz 
pozwala​ ​zagłębić​ ​się​ ​w​ ​podtekstach 
raczyć​ ​się​ ​niedopowiedzeniami) 
chłonę​ ​nie​ ​tylko​ ​wzrokiem 
odczuwam​ ​przez​ ​skórę 
oglądam​ ​całym​ ​sobą 
fakturę​ ​kolory​ ​kompozycję

portret​ ​cudownej​ ​urody 
przyciąga​ ​uwagę​ ​atrybutami​ ​kobiecości 
spuszczone​ ​powieki 
namiętne​ ​usta 
niesforne​ ​kosmyki​ ​włosów 
ramiączka​ ​i​ ​koronka​ ​stanika 
wzbraniający​ ​palec​ ​prawej​ ​dłoni

ta​ ​twarz​ ​młodej​ ​dziewczyny 
to​ ​wyłania​ ​się​ ​to​ ​wtapia 
w​ ​rozmazane​ ​mroczne​ ​tło 
granatową​ ​noc​ ​nieprzeniknioną 
majaczą​ ​gałęzie​ ​drzewa  
może​ ​to​ ​krzak​ ​głogu 
na​ ​grobie​ ​Tristana 
nagrodą​ ​są​ ​łzy​ lśniące​ ​jak​ ​perły 
zapomniane i nienamalowane

Wiesław Fałkowski falko, 2017

sobota, 21 października 2017

Jestem Wiesław cz. 3 - Interregnum

falko
Jestem Wiesław cz. 3 - Interregnum

chcę być wolny
w płynnym społeczeństwie
chcę być wolny i odpowiedzialny
za samego siebie 
egoistycznie i świadomie
zapominam o najsłabszych
odrzuconych nieprzystosowanych kalekich
wygnanych i opuszczonych
autsajderach i uchodźcach
biednych i bezdomnych
tajemniczych przybyszach z kosmosu
i o duchach zmarłych
odwracam się od nich 
odgradzam wysokim murem
zatrudniam strażników
policjantów mojej wolności
instaluję alarmy
zamykam granice
opędzam się bezustannie
szczerzę zęby i zwierzęco warczę
czując zapach obcych
sfrustrowanych ofiar
pozbawionych nadziei

świat staje się coraz bardziej pokruszony
jak roztrzaskane zwierciadło
historia to niekończące się
opowiadanie bezsensownych epizodów
kultura i sztuka poddana
chwiejnej zmienionej interpretacji
umiera razem z nią

jestem oburzony
wiem doskonale czego nie chcę
ale nie wiem czego chcę
bez ambicji budowania ładu
czekam na zmiłowanie
które miało nadejść z góry
nie będzie ani rewolucji
ani boskiego miłosierdzia

zapatrzony w siebie
uwięziony w rynsztoku stratyfikacji
tracę nadzieję że kiedykolwiek 
stanę się prawdziwie wolny

Wiesław Fałkowski falko, 2017




czwartek, 19 października 2017

Nieuchronny los czerwonych róż

falko
Nieuchronny los czerwonych róż

Byłem kiedyś, w wielkim mieście Londynie.
Tam słyszałem - grajek na gitarze grał -
melodyjkę, o przepięknej dziewczynie,
co na targ, z naręczem róż czerwonych szła.

Mały żul, za rogiem ulic skrycie stał,
raptem krzyknął i dziewczynę przestraszył,
chwycił kwiaty i na drugą stronę zwiał.
Podły ten - co cudzą własność przywłaszczył.

Czemu płaczesz, złotowłosa dziewczyno,
tobie wszak los, dał urodę wszystkich róż.
Smutek twój, zapewne dawno już minął,
twoje róże - cóż - zwiędły, nie ma ich już.

Nie płacz mała - wszystkie róże powiędną,
kobieta zawsze pozostaje piękną.

Wiesław Fałkowski falko, 2017


wtorek, 17 października 2017

Kilka bajkowych postaci i wierszokleta w oparach absurdu

falko

Kilka bajkowych postaci i wierszokleta w oparach absurdu


Wracając z baru pijany Pinokio,
do suchej nitki zdążył przemoknąć.
Napęczniał z nadmiaru wilgoci -
tak mają z drewna strugani idioci.

Przecudnej urody młoda Królewna Śnieżka,
zadała się z gipsowym krasnalem, co w ogrodzie mieszkał.
No i może by się, nic takiego wielkiego nie stało,
ale krasnolud się wzruszył i coś mu się urwało.

Żyjąca w Wiśle, słodkowodna Syrenka,
nie pozwalała nikomu nosić się na rękach.
Lubiła natomiast, gdy jej fragment dolny,
głaskany był pod łuskę, ruchem powolnym.

W oparach absurdu zbłądził Jaś z Małgosią,
Jaś był organistą, Małgosia - gosposią.
Nie miała z nich pożytku tutejsza parafia,
z błądzenia w absurdzie wyszła pornografia.

Na kolację jadł rybę, znany smakosz, Kot w Butach.
Nagle wrzasnął: Ta flądra w pomidorach jest częściowo zepsuta!
Potem nie raz widziałem bez butów i bez spodni miłego futrzaka,
jak z apetytem konsumował flądrę - nie w pomidorach, lecz w krzakach.

Biega po pokoju wkurzony Myszka Miki,
gapi się w lustro i nie gada z nikim.
- A niech mnie porwie jasna cholera,
ja jestem brzydszy od Mick’a Jagger’a!

Pisząc siódmy wierszyk, wierszokleta Fałkowski,
zaczął czegoś do picia szukać i jakiejś zakąski.
Zaklął szpetnie, jak zaklął - tego nie powtórzę.
Rzucił pisanie, poszedł do baru na piwo. Duże.

Wiesław Fałkowski falko, 2017







czwartek, 12 października 2017

Tasenografia

falko
Tasenografia

mózg
to faluje to wzbiera
w pucharze czaszki
kiedy myśl zbyt zagmatwaną
z dzbana dolewasz
nagle wytrąca się osad
fusy uczynków
sparzonych dobrymi chęciami
w niewyklarowanej cieczy
sedymentacja następuje wolno
ale nieuchronnie
wspomnienia są cięższe od rozumu
a uczucia
ich zawiesina w mętnym umyśle
opada pod wpływem grawitacji
i sił bezwładności najwolniej
te fusy długo jeszcze będą
przyspieszały metabolizm
i bicie serca
lipidy przemienią w słodycz
i zamaskują skutecznie
zapach zbyt wczesnego rozstania
zbyt szybko nadchodzącej jesieni

Wiesław Fałkowski falko. 2017

czwartek, 21 września 2017

Kredyt

falko

Kredyt

Wiesz,
ten kredyt zaciągnięty przed laty,
spłacę wierszem.
Kiedy?
Kiedy będziesz siedziała smutna, 
zamyślona nad filiżanką herbaty.

Mówisz,
że taka gorzka,
że brak aromatu?
Wiem,
nie da się rat spłacić
jedynie wierszem,
słowami.

Pozwól mi zatem,
spłacać ten kredyt inaczej:
moją miłością,
pieszczotą,
pocałunkami.

Wiesław Fałkowski falko, wrzesień 2017
inspiracja: Jolanta Miśkiewicz, Herbaciana miłość



środa, 13 września 2017

Internetowa szuflada grafomana

falko

Internetowa szuflada grafomana
akrostych

wierszami pisanymi do szuflady
internetu wypełnia się przestrzeń
egzaltowani domorośli poeci
surrealistyczne obrazy współczesności
łatwo i chętnie biorą za jedyną
alternatywną rzeczywistość
wartą ich uwagi

fatamorgana pryska
autorzy rozczarowani
łatwo spreparowane teksty
konają nieczytane i toną w oceanicznej
otchłani cyfrowych informacji

wszelkie próby reaktywacji twórczej
skazane są na niepowodzenie
każda bowiem myśl i każdy tekst musi zabłysnąć
iskrą intelektu i nieskalanym kryształem talentu

fenomen wirtualnej twórczości
autodestrukcyjna potrzeba polubień
lajkowanie bez czytania 
kokieteryjne kłamstwo
o własnej wyjątkowości

Wiesław Fałkowski falko, wrzesień 2017


czwartek, 7 września 2017

Jestem Wiesław, cz. II - Abrakadabra

falko
Jestem Wiesław, cz. II
Abrakadabra

Abrakadabra - wyraz bez znaczenia,
nieskończona liczba nazw, imion i rzeczy.
Odpowiedź na każde pytanie:
Co? Kiedy? 
I jak? I dlaczego? 
Skąd, dokąd?
W imię czego?

Ta prawda ogólnie dostępna,
niesie pociechę tym,
co nocą wytrwale klepią pacierze, 
płaczą i modlą się nie o codzienny chleb,
a o święte światło mądrości.

Nie wiem, czy to czasownik, czy rzeczownik,
tak daleko wiedzą nie sięgam.
Wiem tylko, 
że słowo się rzekło ustami mędrca, do uszu mędrca;
od wieku wieków, na wieki wieków;
i dźwiękiem się stało - nieśmiertelną częścią mowy.

Powiadają - żył w górskiej jaskini Matuszelach
tysiąc lat bez mała.
Prawda taka, że na koniec, tak jak każdy - zmarł.
O jego mądrości po ziemi fama się niosła.
Łatwo zrozumieć, bo
jego głowa była łysa jak kolano, 
broda bardzo długa, jak droga do nieśmiertelności, 
i biała, jak śniegi górskiego lodowca,
umysł jasny i czysty, 
a wzrok mętny, jak świeżo uwarzone piwo. 

Przybyli do Matuzala uczeni z daleka i z bliska,
usiedli u jego stóp, by posłuchać i usłyszeć,
coś czego nigdy nie słyszeli:
wypowiedziane słowo - Abrakadabra

A - B - R - A - K - A - D - A - B - R - A
A - B - R - A - K - A - D - A - B - R
A - B - R - A - K - A - D - A - B
A - B - R - A - K - A - D - A
A - B - R - A - K - A - D
A - B - R - A - K - A
A - B - R - A - K
A - B - R - A
A - B - R
A - B
A

To była cała mądrość.
To było wszystko, co miał.
To było wszystko, co mógł im dać.
To było wszystko, co chcieli słyszeć.
I każdy mędrzec zapisał treść,
i każdy z nich zapamiętał głos.
Mistyczny, tajemniczy, niezbadany,
prosto z duszy wychodzący dźwięk.

Potem poszli z powrotem:
ci, co byli z bliska - blisko,
ci co byli z daleka - daleko. 
Każdy po swojemu o tym opowiedział.
Podał dalej, jak danie na talerzu,
przyprawione komentarzem,
każdy głodny głupiec mógł
przy stole usiąść i to danie zjeść.

Powstały o tym księgi potężne i wielkie;
było ich tyle, co jesiennych liści spadających z drzew,
każdy z liści niósł naukę niezwykłą, prawdziwą.

Matuzala już nie ma
i książek o nim także brak,
w pamięci dziury wywiercił czas,
a ślady piaskiem zasypał wiatr.
Mądrość przetrwała uświęcona i cenna, 
w Abrakadabrze dostojnie pobrzmiewa,
jak starodawny, kołyszący się dzwon.

Lubię to słowo dające ludziom nowe imiona,
a każdej sprawie i każdej rzeczy ogólniejszy sens.

Wiesław Fałkowski, wrzesień 2017

Wolne tłumaczenie z j. angielskiego tekstu, którego autorem jest Jamrach Holobom, cytowanego w The Devil's Dictionary, Volume VII of The Collected Works of Ambrose Bierce , 12 vols., published by Neale: New York, 1909 -12.


poniedziałek, 4 września 2017

Zakaz latania zakaz spadania

falko
Zakaz latania
zakaz spadania

między ziemią a niebem
między niebem a piekłem
fruniesz w absurdu obłoki
by w swoim uniwersum
poczuć się wolnym

stałeś się wolny

tam słońce zbyt jasno świeci
rozpalone myśli
spopielałe włosy
między ziemią a niebem
między niebem a piekłem
tępym umysłem
wyznaczona trajektoria lotu

stałeś się wolny?

nie można wzlecieć nad poziomy
po wielokroć z wysokości spadać
z upadków się podnosić
z podłogi pozbierać
roztrzaskany umysł
połamane kości
rozsypane myśli
obolałe ciało

między ziemią a niebem
między niebem a piekłem
szybko konają marzenia
- to ja spadam -
cicho wyszeptał Ikar

Wiesław Fałkowski falko, wrzesień 2017

środa, 16 sierpnia 2017

Jestem Wiesław, cz. I - W poszukiwaniu utraconych imion


falko



Jestem Wiesław, cz. I
W poszukiwaniu utraconych imion

Idę przez ogród
liście już żółkną
zielenie bledną
ptaki by przeżyć
zapewne odlecą

nie wiem właściwie czemu
w mojej głowie przetacza się
korowód bezimiennych postaci

po co się trudzić
z odgadywaniem nazw
kiedy rzeczywistość istotna
która wokół nas się toczy
dawno już zagubiła sens
we właściwym nazywaniu rzeczy
poszukiwaniu adekwatnych imion

inteligencja leży bezwładnie na katafalku
z twardego dysku podręcznego komputera
otacza ją bezmiar informacji
trwa bezustanne przetwarzanie danych
powielanie tych samych czynności
stres wywołuje każda wiadomość -
natychmiast odebrać
odpisać odpowiedzieć zawiadomić polubić

obojętność obezwładnia
odrzucenie bez dania racji ubezwłasnowolnia
nadmierna czułość do zwierząt irytuje
powszechna agresja wobec ludzi nie dziwi
choć cuchnie szyderczym błotem

trwa ciągła weryfikacja uczuć i myśli
analiza napływających zewsząd sygnałów
zostaje tylko to co atrakcyjne
co nadaje się do budowania
wizerunku w sieci
inaczej znikniesz
rozpłyniesz się
co najbardziej bolesne
i czego boisz się najbardziej -
zostaniesz wykluczony

cóż jeszcze mam wymienić
by sedno spraw ujawnić
nie szukam imion nadaremno
dla ludzi rzeczy spraw ani myśli
których nie rozumiem

a liście żółkną jak co roku
uwolnione wiatrem spadną
i rozścielą się w ogrodach
kobiercem utkanym
w pastelowych kolorach jesieni
posypią się z drzew żołędzie i kasztany
choć pewnie nikt nie będzie ich zbierał

Wiesław Fałkowski falko, sierpień 2017

wtorek, 8 sierpnia 2017

Paznokcie obgryzę

falko
Paznokcie obgryzę

życie powoli stacza się
wstecz
jak wagon
pełen złych intencji
po bocznym torze
ułożonym przez
jakiegoś głupka

zjem gęstą zupę
szczęście zostawię na deser
w proteście
palce obliżę obleśnie
pomalowane
na granatowo
paznokcie
obgryzę

Wiesław Fałkowski falko, 2016

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

O krok od wieczności

falko
O krok od wieczności

życie -
otwartymi oczyma
patrzymy na wszechświat

pod zamkniętymi powiekami
materializują się myśli
wyobrażenia
a potem marzenia

zatrzymując się u kresu drogi
na krańcu wszechświata
patrząc przed siebie
nie widzimy już nic

co jest dalej
czy za horyzontem zdarzeń
jest tylko czarna gwiazda
która w niewyobrażalnie małym 
ułamku nieskończoności
wchłonie całe nasze życie
przeszłość
wspomnienia

może jest tam inne życie
równoległy wszechświat
i dane nam będzie żyć dalej
i oglądając się za siebie 
zobaczymy całą naszą
nieograniczoną niczym
przyszłość

Wiesław Fałkowski falko, sierpień 2017















piątek, 4 sierpnia 2017

Destynacja

falko
Destynacja


czy to przeznaczenie
czy może cel podróży
może tylko przystanek chwilowy
w drodze na kraniec
ostatniego ze wszechświatów
niespodziewanie
ze splotu dziwnych zdarzeń 
wyłania się kobieta
następuje niespecyficzna reakcja
walcz albo uciekaj
niepokój dławi
wzmaga pożądanie
nagła myśl
coś się jeszcze może zdarzyć
i to idiotyczne instynktowne przekonanie
że miłość stanie się sensem istnienia

zostawić za sobą
całą przeszłość wszystkich wszechświatów
… i pokochać

cel to 
czy tylko przeznaczenie


Wiesław Fałkowski falko, sierpień 2017


czwartek, 3 sierpnia 2017

Tydzień zapowiadał się marnie

falko

Tydzień zapowiadał się marnie

upalne lato tego roku
rodzi się w burzy i deszczu
pogoda nie zna złotego środka
czegoś brak
czegoś trzeba
albo jest w nadmiarze

a ten pan
mówi że zmarła mu żona

dawno

pokochał inną kobietę
są razem od wtedy
ona jest dla niego ważna
wychowała jego dzieci
kocha
i jest

czasami myślę
że to zmarli
uczą nas życia

tutaj
już nie da się nic zmienić

znowu pada
szmer spadających kropel onieśmiela
nie wiem
o co pytać

czy ktoś wie
z czego się szmer rodzi
albo od czego zanika
czy wie ktoś
od czego szmer umiera

… ten letni tydzień
zapowiadał się marnie
a tyle zdarzeń
w zasięgu mojego myślenia

Wiesław Fałkowski falko, lipiec 2017


Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...