piątek, 24 kwietnia 2020

Odrobina czerwieni

falko

Odrobina czerwieni

wczoraj
zaledwie wczoraj
na krawędzi szkła
odkryłem niespodziewanie
odrobinę ciebie

zbieram wilgotnymi ustami
twój zapach
z kieliszka po merlot

rozpamiętuję
ślad szminki niemal identyczny
z czerwienią zaschniętego wina

lustrzane odbicie
delikatne znamię
na lewym a nie na prawym policzku

nie odlatuj zostań jeszcze
dopóki wszystkie kwiaty nie zwiędną
zdziwione że nikt ich nie podziwia

nie można mieć wszystkiego
ale raz na jakiś czas
chcę mieć nadzieję
na pocałunek

Wiesław Fałkowski, HH, 24 kwietnia 2020

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Moja (egoistyczna?) podróż w czasie

falko

Moja (egoistyczna?) podróż w czasie

Moją podróż w czasie rozpocznę w roku 1800.
W tym to, pamiętnym roku, niejaki William Herschel odkrył promieniowanie podczerwone i stwierdził, że podobnie jak światło ulega ono odbiciu i załamaniu.
Gdybym urodził się na wiosnę tego roku w Polsce, to mógłbym oczekiwać, że dożyję w dobrej formie fizycznej i psychicznej 35 lat, bo taka była wówczas oczekiwana średnia długość życia statystycznego Polaka.
Nie doczekałbym, najprawdopodobniej, dnia, w którym James Clerk Maxwell zebrał prawa elektrodynamiki w cztery równania, którymi opisał również falę elektromagnetyczną.
Raczej pewne jest także, że nie dożyłbym tego znaczącego dla rozwoju nauki, techniki i cywilizacji dnia, roku 1886, w którym Heinrich Hertz dokonał pierwszej emisji i odbioru fal radiowych.
Ominęłoby mnie również odkrycie przez Wilhelma Conrada Röntgena promieniowania, nazwanego później od jego nazwiska – promieniowaniem rentgenowskim. Za to odkrycie Röntgen otrzymał w roku 1901 Nagrodę Nobla z fizyki. Przyznać musicie, że każdy z was, drodzy czytelnicy, przynajmniej raz w swoim życiu zetknął się z tym wynalazkiem w praktyce, czyli był prześwietlany, czy jak to się dzisiaj mówi – skanowany, w celu dokonania diagnozy medycznej.
Gdybym urodził się w roku 1901 mógłbym oczekiwać, że dożyję swoich 41 urodzin. Pamiętajcie, proszę, że to był taki wspaniały czas, kiedy nie było jeszcze na świecie internetu, telefonów, telewizji, radarów, a nawet zwykłego radia, za którego wynalezienie dopiero w 1906 Marconi dostał Nagrodę Nobla (choć, podobno, prawdziwym wynalazcą radia był Tesla).
Tak, moi szanowni współobywatele współczesności: był kiedyś świat, w którym fale elektromagnetyczne wytwarzała jedynie natura, a nie ludzie. Ich naturalnym źródłem były wyładowania atmosferyczne, zjawiska geologiczne we wnętrzu Ziemi, zorze polarne, gwiazdy, radiogalaktyki. Świat był wówczas taki piękny i czysty, ale ja niestety, gdybym się wtedy urodził, mógłbym się nim cieszyć bardzo krótko, bo zaledwie nieco ponad 40 lat.
Szczęśliwie urodziłem się znacznie później, w roku 1957 w Polsce. Na świecie rozpoczynała się era, tak zwanej, Trzeciej Rewolucji Przemysłowej, a moi rodzice mogli mieć nadzieję, że ich potomek, czyli ja, dożyję sędziwego wieku 65 lat.
Za mojego życia świat zwariował i zaczął rozwijać się w takim tempie, że ja sam czasami nie nadążałem. Pierwszy telewizor w domu pojawił się w 1964, trochę później radio tranzystorowe. Kiedy, na studiach, prawie już poznałem zasady działania komputera Odra, były już komputery osobiste, które można było kupić w sklepie. Ledwie zdążyłem nacieszyć się zwykłym, kablowym telefonem – były już telefony komórkowe. Zanim mój pierwszy kolorowy telewizor się zestarzał był już wokół mnie internet.
Dzisiaj, ledwie miesiąc temu skończyłem 63 lata. Żyłem, jak Bóg przykazał – brałem co dawał, jadłem co chciałem, piłem alkohol, paliłem papierosy. Zapracowałem na wszystkie swoje choroby. Ale mam lekarstwa, które przepisał mi doktor medycyny i zażywam je regularnie, czasami popijając irlandzką whisky. Okuliści wymienili soczewki w moich oczach na jakieś syntetyczne szkiełka (może wyprodukowane w jakiejś chińskiej fabryce?) i dzieki temu nie jestem ślepy. Szczepię się też od jakiegoś czasu przeciwko sezonowej grypie.
I co? Mówicie, że kończy mi się termin przydatności do użytku?
Może tak, a może nie. Wyszukałem ostatnio w internecie, że mieszkając w Polsce, mogę oczekiwać jeszcze piętnastu lat na tym ziemskim padole, a w Wielkiej Brytanii nawet osiemnastu. W związku z tym pozostanę w Anglii: w końcu 3 lata życia piechotą nie chodzi.
Ach, ale po co ja to wszystko napisałem?
Otóż, mam ogromną prośbę – nie straszcie mnie jakimiś pseudonaukowymi opowieściami o promieniowaniu 5G, spadkiem zawartości ozonu, wirusami, efektem cieplarnianym, kryzysem ekonomicznym, karą boską, szczepionkami, zanieczyszczeniem powietrza i innymi pierdołami.
Jedyne co może mnie wyprowadzić z równowagi, to ewentualny brak w osiedlowym sklepiku, tak potrzebnych do utrzymania właściwego poziomu cukru w organizmie i zachowania zdrowego rozsądku: wina, chleba, oliwy, sera i pomidorów.

Wiesław Fałkowski, HH, 20 kwietnia 2020
foto: falko
źródło danych dotyczących średniej długości życia: mapipedia.com

https://felietomania.pl/wieslaw-falkowski-moja-egoistyczna…/

niedziela, 12 kwietnia 2020

Dzienniczek, Wielkanoc 2020 – Stojąc na brzegu rzeki Gade

falko

Dzienniczek
Wielkanoc 2020 – Stojąc na brzegu rzeki Gade

trawniki wylewają się zielenią
na brzeg rzeki Gade
stają się poligonem dla polnych kwiatów
i pospolitych chwastów
uwolnionych od terroru kosiarek

tafla leniwie płynącej rzeki Gade
jest gładka
wyraźnie dostrzegam dno

nie wiem ilu pisze dzisiaj wiersz
o tej przenikliwej samotności
kiedy to nie ma do kogo otworzyć ust
a jedynie piwo z puszki
zakupione w ostatnim
czynnym punkcie sprzedaży detalicznej
rozluźnia język

i nie wiem jak
z tej skądinąd oczywistej
tak bardzo mi bliskiej tęsknoty
wygrzebać przeświadczenie
że tak naprawdę nic nie znaczymy
we wszechświecie
(ani ja ani ty nic nie znaczymy
chociaż może tobie trudniej się z tym pogodzić)

tak łatwo ulegliśmy obietnicy
że jesteśmy ważni
knajpa zawsze będzie otwarta
a prześliczna barmanka o rudych włosach
naleje nam piwa za marny grosz
nie oczekując w zamian nawet uśmiechu

nic się nie zmieni
my ludzie
ty ja on ona wy oni one
wynik genetycznych eksperymentów
i ekonomicznych doświadczeń
tkwić będziemy nadal w przekonaniu
że wszystko od nas zależy
ciągle ufni że ktoś o nas dba
i jakby co
to zrobi tak
żeby nam piwa w knajpie nie zabrakło
i ta rudowłosa młoda dziewczyna
naleje nam zimnego piwa po brzegi
tak że piana ściekać będzie
po zroszonej ściance szklanki

tymczasem rzeka Gade płynie
tak jak płynęła przedtem
być może niedoskonała i pełna mętów
ale nadal w pogodne dni widać jej dno

cierpliwie czekam
kiedy nieskoszone trawniki
wyleją się zielenią na mój brzeg rzeki Gade

a jutro rano
no cóż
porazi mnie statystyka umierania

Wiesław Fałkowski, HH, 12 kwietnia 2020

piątek, 3 kwietnia 2020

Dzienniczek Czternasty dzień wiosny – Poezja

falko


Dzienniczek
Czternasty dzień wiosny – Poezja

na trawniku przed moim domem
pasły się dzisiaj dzikie gęsi
przyleciały nie wiadomo skąd

przestały już kwitnąć jabłonie i czereśnie

poeci siedzą w domach na obolałych dupach
wpatrzeni w przestrzeń zamkniętą
w płaszczyźnie monitora
i próbują pisać

ładne życiowe wiersze
(ty wiesz co mam na myśli)
zdychają teraz
tracąc sens

tego roku
pierwszego dnia wiosny
poezja wyszła na ulicę

dziwka pijana rymem
oddaje się za marny grosz
kopuluje bezwstydnie
plamiona spermą i wstydem
z nadzieją że ktoś potrafi jeszcze czytać
między wierszami

kwiatowe płatki jabłoni i czereśni
rozwiewa po ulicach mojego miasteczka
chłodny wiatr niedowierzania

Wiesław Fałkowski, HH, 03 kwietnia 2020

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...