niedziela, 26 listopada 2017

Z​ ​cyklu:​ ​Obrazy​ ​nienamalowane Obraz​ ​I​I Klamka zapadła

foto: pixabay.com. non profit use
Z​ ​cyklu:​ ​Obrazy​ ​nienamalowane 
Obraz​ I​I​ ​- Klamka zapadła

trumna stała w zupełnej ciemności
wsparta na czterech taboretach
leżałem w trumnie
ja czyli mój trup
głowa wsparta na koronkowej poduszce
dłonie splecione

z braku innego zajęcia
i przenikającej martwe ciało
ciemności i ciszy
wymyśliłem obraz niedomkniętych drzwi

smuga światła
zamiast smugi cienia
błysk srebrno-złoty 
na mosiężnej klamce
i w dziurce od klucza
(ciekawe dlaczego w zamku
nie ma klucza)

wtedy
zupełnie niespodziewanie
przez szparę przy framudze
wyszła z pokoju
(jak gdyby nigdy nic)
moja dusza
jak ćma do światła

Wiesław Fałkowski falko, 2017

poniedziałek, 20 listopada 2017

Droga do Gibraltaru - Domingo – pamiętaj, by dzień święty święcić

falko
Droga do Gibraltaru
Domingo – pamiętaj, by dzień święty święcić

idę mozolnie pod górę
rozgrzaną słońcem ulicą
jak najbliżej domów
próbuję ścierać z białych ścian
resztki chłodnego cienia

mieszkania otwarte na ulicę
zaglądam dyskretnie nieśmiało
sjesta 
nikt na mnie czeka
nikt mnie nie zawoła
nawet psy nie szczekają
cisza
cykady też milkną
widocznie nie warto grać
dla zasłuchanych w siebie

w ogrodach przydomowych
kolorowe kwiaty
egzotyczne drzewa
bananowce figi kaktusy
kwitnące krzewy
nie wiem jak nazwać wszystkie te kolory 
błękit nieba dominuje
woda w morzu zielonkawa
połyskuje złotem
zieleń drzew palm i traw
często skrywa ugier
beż - rozżarzony słońcem 
przypalonej ziemi

trąciłem czubkiem buta
brązowo-brunatne
strzępy kokosowej palmy
na grafitowym chodniku

smutny kontrast
z otaczającym mnie
kolorowym urokiem
andaluzyjskiego miasteczka

patrząc na kwiaty
przestałem myśleć o tym 
dziwnym czymś
splątanym jak mój cień
kroczący obok mnie
tego upalnego popołudnia
po hiszpańskim betonowym bruku 

kwitnące krzewy 
feerią barw wszelakich zaskakują
tinto to czerwień wina
tę łatwo poznaję
wino i kwiaty pachną równie upojnie
i zmysły sycą tak samo 

spragniony w małym miasteczku
słonecznej Andaluzji
krainie wina oliwy
dojrzałych pomidorów
kwitnących pomarańczy
szukam bodegi

w niedzielę zamknięte
miejscowi dzień święty święcą
kościelny dzwon bije
sjestę nagle przerywa

zaraz zacznie się fiesta

Wiesław Fałkowski falko, 2017


sobota, 18 listopada 2017

Silencio

falko
Silencio

przysiadła się
gdy siedziałem w barze -
obskurna knajpa życie
- pan to poeta
poznaję
najbardziej czytałam pana ciszę

pan 
panie poeto tak pięknie 
milczeniem opowiada
te wszystkie niestworzone brednie
o miłości nieodbytej
zazdrości pospolitej
i skurwysyństwie

najbardziej lubię u pana 
milczenie erotyczne
bo to mnie 
proszę pana
nastraja bardzo lirycznie
widać że się pan zna na tym
teoretycznie

a wie pan że upiekłam
drożdżowy placek
dla pana
ale go zjadłam
z samego rana 
sama
z miłości platonicznej
do milczenia w poezji

teraz już sobie pójdę…

i poszła lecz została
przy barze zapadła
- panie barman
daj pan dwie wódki
bo mnie milczenie ogarnia

Wiesław Fałkowski falko, 2017











środa, 8 listopada 2017

Kolorowe atramenty

falko
Kolorowe atramenty

zapisane drobnym odręcznym pismem
na marginesach książki z wierszami o miłości
dziewczęce imiona...
kartki pożółkłe
atrament bladoniebieski

zapisane drobnymi epizodami
na marginesie życia
ledwo widoczne w blado-szarej pamięci
imiona kobiet...
litery spłowiałe
atrament blado-różowy

wydrapane
na korze mózgowej
jej imię...
z serca wystrugane serce
ciągle jeszcze bije

atrament czerwony
nie schnie
cienką strużką płynie

Wiesław Fałkowski falko, 2017
 




czwartek, 2 listopada 2017

Wojciech Młynarski in memoriam - wiersz i piosenka


........................................................

Po śmierci Wojciecha Młynarskiego w marcu tego roku napisałem wiersz pt. Wojciech Młynarski in memoriam.
Dzisiaj wspominamy zmarłych i jest okazja by ten wiersz przypomnieć.
Wiersz stał sie też inspiracją do napisania piosenki, którą skomponował i wykonał Remi Juskiewicz. To już czternasta piosenka duetu autorskiego w ramach projektu Remi&Falko.

Wojciech Młynarski in memoriam
między słowem a muzyką
toczy się życie poety
zaśpiewać wiersz
jaka to prosta sprawa
napisać wiersz do zaśpiewania
to już inna melodia
kiedy bal się kończy
w obskurnej knajpie - życie
za wyszynk płacić trzeba chwilą
cycata barmanka
marne trunki leje żywym
dreszcz po plecach przemyka
milknie saksofonista
poeci zmieniają lokal
spotykają się w niebie
napiszę jeszcze kilka wierszy
może takich do zaśpiewania
tak szukam sposobu
by chociaż na chwilę
usiąść obok ciebie
tam
po tamtej stronie
mistrzu

Opowieść o podróży z punktu A do punktu B

falko
Opowieść o podróży z punktu A do punktu B

kolejny raz szedłem przez miasto
(nie lubię tych małych sennych miasteczek)
uparcie szukałem ostatniej szansy
ofert nie było
nadzieja umierała na każdym rogu ulicy
przede mną we mnie przy mnie

szary jak wilk
biedny jak mysz 

dziewczyna
ubrana w letnią sukienkę w groszki
odwrócona tyłem 
szukała czegoś wzrokiem
po drugiej stronie sklepowej witryny
rudowłosa była piękna
z niezliczoną ilością piegów
na jasnej skórze
na całym ciele
przez umysł
w zadziwiająco małym ułamku chwili
przemknęła myśl -
może uda mi się jeszcze 
umówić na kawę

wróciłem do punktu wyjścia
jeszcze raz zadałem sobie pytanie
czy jutro już minęło

rozpędzony pociąg
nie zatrzymał się na stacji
żyletka w dłoni
kąpiel gorąca

niedokończone marzenia
czas przyszły stał się niedokonany

życie przeciekające między palcami
czerwienią plamiło wspomnienia

Wiesław Fałkowski falko, 2017


środa, 1 listopada 2017

Noc

falko
Noc

zapada zbyt szybko
słońce zachodzi
i gasną znicze
opowieść o zmarłych 
chwilę jeszcze  trwa
a potem ginie
w przepastnym brzuchu
domniemania o cudzie 
zmartwychwstania 

wielcy 
przez jeden wieczór zaledwie
pozbawieni szat
okryci całunem
wyjątkowości

tak im dopomóż
odpuść grzesznym
zbaw

a potem
niech się toczy
niech zwyczajnie płynie

Wiesław Fałkowski falko, 2017
 


Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...