środa, 15 marca 2017

Poetycki trójgłos – Fałkowski & Sarnowska & Dędor

Fałkowski & Sarnowska & Dędor
======
Ostatni wiersz o miłości
*
W dorzeczach wielu rzek
po zielonych trawach łąk
boso chodziłem.
Różnymi pachniały ziołami.
Brzegami wielu mórz
po mokrym piasku plaż
snułem się godzinami.
Morska bryza pachniała
proszkiem do prania
i rybami.
Nabieram przekonania,
że wszyscy są teraz młodsi ode mnie,
Demoralizacja postępuje.
O cnocie dawno już zapomniałem.
Utrata moralności
jest zawsze kwestią czasu.
Opowiadam dowcipy, by nikt nie zauważył,
że stałem się gburem.
Rozdaję podarunki, by nikt nie pomyślał,
że jestem jak Harpagon.
Piszę wiersze o miłości,
by nikt nie dowiedział się,
że myślę coraz częściej o śmierci.
Przestałem interesować się
literaturą, sztuką i kulturą.
Przestałem nawet patrzeć w telewizor.
Usprawiedliwiam to zmianami politycznymi.
Zrobię zapasy na zimę,
narąbię drewna do kominka,
w antykwariacie kupię parę książek.
Słowa spisane na papierze
równie łatwo rozpalają myśli
co i ogień na palenisku.
Wieczorami będę palił wiersze
i nie będę opowiadał o miłości.
© Wiesław falko Fałkowski, 2016
========
***
mówisz że...
nie czekasz na miłość
gdy przyszła wczoraj
nie byłeś gotowy
na przyjęcie daru
dziś nie masz pewności
że jutro słońce wzejdzie
dla ciebie
świt jest nadzieją
wiara przenosi góry
a miłość jest w tobie
nosisz jej źródło
niewyczerpane
kochasz ludzi i świat
nauczysz się
kochać prawdziwie
...póki czas
*
© Bogumiła Sarnowska, 2016
===========
To też jest miłość...
*
Uśmiecham się do ciebie
słucham z zainteresowaniem
rozmawiam nie żałując czasu
z nieustającą ciekawością
twych myśli i uczuć
jestem w twoim świecie
to też jest miłość
może trwalsza niż ta namiętna
i zmysłowa co nade wszystko
wielbi ciało zamiast
istoty w nim się kryjącej
słodycz ciała przejada się
prędzej czy później
zostaje powszedni chleb
duszy łaknącej do życia
drugiej duszy jak wody
co zawsze ta sama
a przecież wciąż inna
nie odrzucaj tego
dla pogoni za blaskiem
zwycięstw i tanim poklaskiem
przechodniów
nie oświetlą samotności
zszarzeją jak i smak ambrozji
spożywanej wśród obcych
nie odrzucaj miłości
tej codziennej co ledwie
muska wiatrem łagodząc smutek
może nie przynosi uniesień
ale nie pozostawia łez
jest wokół ciebie jak powietrze
do ostatniego oddechu
==========
© Anna Dędor, 15.03. 2017

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...