piątek, 22 czerwca 2012

dziecko


falko
dziecko


dowiedziałem się
że będzie dziecko

minęły tygodnie niepewności
tygodnie wyczekiwania

dziecko rzuciło się do życia głową do przodu
i rozrywając srom mojej ukochanej kobiety
przyszło na świat

ukochane dziecko
przyszło na świat
błogosławione ręką doktora medycyny
anioła dobrej nadziei

dziecko oczekiwane
przyszło na świat
dzięki
że srom mojej ukochanej zszyty
a dziecko zdrowe
amen

dowiedziałem się
że umarło dziecko

minęły sekundy niedowierzania
chwile złudnej nadziei

dziecko rzuciło się do śmierci głową do przodu
i rozrywając serce mojej ukochanej kobiety
poszło z tego świata
przeklęta ręka doktora medycyny
anioła nagłej śmierci

ukochane dziecko
poszło z tego świata

serce
mojej ukochanej pękło
a dziecko pogrzebałem
amen

falko

środa, 20 czerwca 2012

second hand

falko


second hand


na bazarze w moim mieście
znalazłem fragmenty życia z drugiej ręki

zupełnie przyzwoite kawałki życia
niepijącego chwilowo alkoholika
wytarte lekko na łokciach
a także lekko w kroku
przekupki jak gacie na ladach pokładły
obok egzystencjalnych przeżyć
wrzaskliwego idioty
milczącego od chwili
kiedy wygrał na loterii

dalej zwisają niedbale
tuż przy biustonoszach
dla nietypowo zbudowanych
ochłapy życia naiwnych kochanków
w sinym kolorze krwawiących serc
strzałą szalonego anioła przebitych

zadbane i wyprasowane w kant
długie i proste odcinki życia
samotnego marzyciela
który nie zdążył z chłopca przemienić się w kwiat
sterczą ze skrzyni ustawionej obok straganu

te mniej przyzwoite epizody
nieco wyblakłe od rozbłysków
nieposkromionej namiętności
wiszą na wieszakach
jak skóry baranie
z wierzchu wełniane
od środka lekko pleśnią osypane

najbardziej pikantne kawałki
życia z drugiej ręki
chowają przekupnie
w przenośnych lodówkach
zasilanych wyobraźnią z agregatów
fantazjotwórczych

na ostatnim straganie
w koszu z bielizną tylko raz użytą
leży zaplątany w majtki madonny
kawałek życia wiejskiego głupka
zakochanego
w zapachu skoszonej łąki
piaszczystej drodze do lasu
makach i chabrach
słonecznej pszenicy
kroplach porannej rosy
i złotowłosej rozpustnicy
co w białej sukni po rosie
biegała bosa

i bym się skusił
boże mój
i poddał kupna złej namowie
gdyby wiejskiego głupka snów
marzeń o pannie i welonie
nie zakłóciły stada chmur
piętrzących się na nieboskłonie

a nie zniechęca przecież mnie
ni zapach zabaw już odbytych
ani brak wspomnień słodkich ust
z tych pocałunków niezdobytych

lecz nie chcę wierzyć panie mój
w głupią pomyłkę twej potęgi
co ludzkie życie ludzki los
zamienia w towar z drugiej ręki

a wy nie kpijcie proszę was
nie szydźcie jawnie tak z poety
co nie zażyje nigdy już
taniego życia z drugiej ręki


Wiesław falko Fałkowski, 2012

środa, 6 czerwca 2012

kiedy przestają pachnieć bzy

© falko



Kiedy przestają pachnieć bzy


ostatniej nocy
przestały pachnieć bzy
zamilkli poeci
zaczęły wykluwać się gęsi
i wypadały zęby

nad ranem
pewna pani
na ucho mi szepnęła
czuję
wszystkie obietnice twoje
we wnętrzu
a mimo
a może właśnie dlatego
czekam
obok fontanny
każdego wieczora
chcę znowu czytać twoje wiersze
które są tak bezsensowne jak upiór w operze
tak infantylne jak jęk syrenki warszawskiej
tak upojne jak piwo wysokiej fermentacji

wróciła mi tego dnia
niezwykła moc
korzystając z upoważnienia
do odbierania rozkoszy
napisałem kilka słów
banalnych:
życie jest piękne,
a kto jest przeciw niech rzuca
kamień
lub tratwę ratunkową

Wiesław falko Fałkowski, 2012/2016

Siedem stopni miłości, Wiesław Fałkowski, redakcja: Janina Sikorska, Inowrocław 2017, 
ISBN 978-83-944724-0-5

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Warto iść boso?


© falko 


Warto iść boso?

Pamiętasz,
jak tego wieczora
kiedy przyszedł do mnie duch,
być może święty,
zastanawiałem się wspólnie z moją kochanką
leżąc na niezwykle białej
o tej porze pościeli
gdzie leży granica
mojej,
naszej wspólnej,
a także jej osobistej
tolerancji,
wyrozumiałości
i współczucia
dla tych,
którzy twierdzą,
że warto iść boso?

Pamiętasz,
jak rzesza pięknych postaci,
młodych i zwinnych chłopców
oraz szerokobiodrych dziewczyn
ruszyła tego dnia boso,
a ja leżałem tymczasem
z moją ukochaną
na białej pościeli
wcale nie bez ruchu?

A pamiętasz
ten poranek,
kiedy wracali powolnie,
ale chyba jednak pośpiesznie,
a ja zastanawiałem się
wspólnie z moją kochanką
gdzie znaleźć miejsce
zarówno w metafizycznej
jak i w tej
absolutnie fizycznej przestrzeni
dla tych wygnańców
którzy wracali zrezygnowani
i nie mogli uwierzyć,
że odpędzono ich bosych?

Nie wiem czemu o tym muszę gadać panie,
wszak obiecałeś mi święty spokój,
i że będę leżał z moją kochanką
na białej pościeli,
i że już nigdy nie będę się zastanawiał
czy warto chodzić boso w naszym klimacie?

Wiesław falko Fałkowski, 2012/2016

piątek, 1 czerwca 2012

to tylko wrzask idioty





to tylko wrzask idioty


kiedy diabeł palcem naznacza idiotę
i każe mu mówić
powstają słowa
wrzaskliwe i ledwo zrozumiałe
a jednak chętnie cytowane
bo przecież to tylko sen idioty

kiedy mój boże rzucasz mi iskrę swoją
i pozwalasz pisać

powstaje wiersz
spokojny i wyważony
a jednak nie tak chętnie cytowany
bo przecież to tylko sen idioty

czy przysługuje mi w tej sytuacji
prawo do reklamacji
i bezpłatne leczenie psychiatryczne?

Wiesław falko Fałkowski,
2012/2016 





piątek, 18 maja 2012

Smród truchła – wspomnienia, zapomnienia



Smród truchła – wspomnienia, zapomnienia

tylko smród już bliski truchła
gnijącego na oczach współuczestników
życia doczesnego
bezczelnego życia
z cichym przyzwoleniem anioła smutku i odrazy

tylko widok czerwi
stłoczonych w otchłani trupiej przestrzeni trzewi
w obliczu śmierci bliskiej
nadchodzacej majestatycznie
bezczelnej śmierci
mimo sprzeciwu anioła radości i piękna

sprawia że
odwracamy się wstecz i patrzymy
jak szybko minęło życie może niezbyt czyste
nie zawsze estetyczne i uczciwe życie
jak szybko uleciały dziecięce marzenia

zapomnieliśmy
kota w butach
konia który mówi
bolka i lolka
koziołka matołka
kabaret starszych panów
oraz
związki zawodowe
kłamstwa polityków
spanie na styropianie
bluźnierstwa
pochlebstwa
zbytnią wylewność przy barze
dziwki siadające na kolanach
kaca następnego dnia
obietnice i przeprosiny
tych co całowali nas po rękach
a potem bili po dupie

i okazuje się
że z tych zapomnień nic nie wynika
ani refleksja ani nauka

naiwnie i beznadziejnie ufnie
brniemy dalej w życie
do ostatniego dnia
ostatniej godziny minuty sekundy
ostatniej kropli wódki
mimo smrodu

a potem sami sobie się dziwimy
leżąc już bez ruchu w otwartej trumnie

Wiesław Fałkowski
2012/2016/2020




sobota, 21 kwietnia 2012

Potrafiłem się śmiać..



© Wiesław falko Fałkowski


Potrafiłem się śmiać


pamiętam że potrafiłem się śmiać
ale zapomniałem z czego
jako chłopiec mężczyzna kochanek
ojciec synów
a z kuchni odgłosy krzątania
i cichy brzęk szklanek

pamiętam że się dobrze bawiłem
lecz nie pamiętam tej nocy
kiedy piliśmy wino z papierowych kubków
siedząc przytuleni na piaszczystej plaży
a pies szczekał w oddali
i szumiały fale

pamiętam zbyt poważne rozmowy
by zapomnieć
ale zapomniałem o czym
kiedy po drugiej stronie stołu
nikogo przecież nie było
a w telewizorze obraz kontrolny
piszczał i gasł pomału

pamiętam jej brązowe oczy
ale nie wiem dlaczego
tak lśniły nadzieją
na długie szczęśliwe życie
a w szybę stukały gałęzie
i deszcz kroplami

pamiętam wieczory
rychłe poranki
i noce nieprzespane
ale nie pamiętam czy świecił wtedy księżyc
i czy były gwiazdy na niebie
a jej długie czarne włosy na białej pościeli
gdy czekała aż przyjdę
drzwi skrzypiały
w przeraźliwej ciszy
kiedy je zamykałem

pamiętam
zapomniałem
krew gęsta coraz wolniej płynie
a w telewizorze znowu
pierdolą trzy po trzy para piętnaście
i słychać skamłanie i wycie
nad zanikającym obrazem
wszelkiej pomyślności

nasze zwyczajne życie
pamiętam
zapomniałem

Wiesław Fałkowski, 2012
z tomiku: Siedem stopni miłości, © Wiesław Fałkowski, Inowrocław, 2017



Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...