czwartek, 20 października 2016

Nie kłamię, nie jestem filozofem - do Josifa Brodskiego

falko

Nie kłamię, nie jestem filozofem
do Josifa Brodskiego
Skłamałeś poeto.
Stałeś się filozofem.
Jesteś filozofem.
Będziesz filozofem.
Choć mówiłeś krócej wierszem,
niż inni w długich filozoficznych traktatach.
Powiedziałeś to samo.
Ile w twojej ludzkiej istocie,
w duszy, umyśle i ciele
znajdę cząstek Sokratesa,
Platona czy Arystotelesa?
Czy słowa mogą ciąć
ostrzej niż nóż rzeźnika
mięśnie, stawy i szpik
i duszę rozdzielić od ducha?
Czy starczy rozsądku,
by oswoić dzikość serca i emocje?
A może dusza jest formą cielesną,
której esencją jest pisanie wierszy,
tak jak esencją noża
rzuconego w wodę
jest tonąć ostrzem w dół?
Twoje Rosja dzisiaj inna.
To nie jest już metafizyczny świat Lwa Szestowa,
nie ma już przekornej Cwietajewej,
rosyjskiej dyszy srebrnego wieku - Achmatowej,
nie ma Dostojewskiego.
Na Kremlu - politycy jak wydmuszki.
W sercach - polityka i pieniądze.
Na scenach - polityka i seks.
W gazetach - polityka, gwałt i przemoc.
Rosyjska dusza umiera?
W wyznawanych ostatnio powszechnie
popularnych religiach,
za grosz nie ma mistycyzmu.
Międzyludzki, pozazmysłowy,
bezpośredni kontakt
został zastąpiony
propagandowym bełkotem.
Zaciągnąłeś za sobą zasłony -
za każdym swoim dniem,
każąc czekać, kiedy zniknie
z życia i z pamięci polityka,
ze wszystkimi jej atrybutami.
Powiesz nam coś jeszcze poeto?
Jaką odkryjesz tajemnicę o sobie,
o świecie, o duszy, o Rosji,
gdy pozostaną tylko “same trudne dni”?
I poezja?
I metafizyka?*
*) na opracowanie swego zautoryzowanego życiorysu poeta nałożył weto do 2071 roku

Wiesław falko Fałkowski, 2016
W tym utworze wykorzystałem fragmenty swoich wcześniejszych wierszy: “Ile duszy w moim ciele?” oraz “Imaginacja” opublikowanych na: http://falkografiowanie.blogspot.com/

piątek, 14 października 2016

Cienie

falko

 Cienie

pomiędzy pierwszym a ostatnim dniem
między wypowiedzianym kiedyś słowem
a mgnieniem tęsknej myśli co będzie dalej
wychodzą

ich cienie są coraz dłuższe na ścianie
gdy muszą iść z domu w podróż daleką
szumu drzew nie usłyszą nad ranem
śpiewa ptak zbudzony rychłym światłem
podrywa się zmęczony zbyt długim snem
jak w dzień powszedni
tak i w niedzielę

być może powrócą dokończyć
mgnieniem jasnej myśli przywołany dzień
tak dobrze zapowiadające się życie
ugotować strawę na fajerkach
namalować obraz napisać wiersz
a kiedy słowik po zmierzchu
zagłuszy trelem ciche bicie dwojga serc
zgaszą światło

a ich cienie -
czemu tak chętnie uciekają
gdy gaśnie światło?

Wiesław falko Fałkowski,  2016


czwartek, 13 października 2016

Wszystko jest takie proste

falko

















Wszystko jest takie proste

napisz wiersz
będę go czytał
rozbrajał
słowo za słowem
jak bombę
w deszczu
na wietrze
choć nikt
słów nie uzbrajał

a ty maleńka myślisz
że wszystko jest
takie proste
kończy się i zaczyna
trwa między pierwszym
a ostatnim
dniem

czas się zawija
w dalekiej krainie
gdzieś tam
niewinna
krew płynie
powstrzymasz?

na morskiej plaży
pełnej piasku marzeń
widać  słońce
jak wschodzi
na wschodzie

po dniu pełnym
złudzeń
to samo słońce
krwawo zachodzi
za wzgórzem

dziewczęta
niewinne
na brzegu
czystej rzeki
uprać chcą bieliznę
krew płynie nurtem

kijem się nie da odwrócić
wiersz możesz
jeszcze raz napisać
maleńka
będę go czytał
go czytał
czytał
zrozumiem?

Wiesław Fałkowski, 2016
Destynacja, czyli którędy do Nikąd, © Wiesław Fałkowski, Londyn 2020, Redaktor i korektor: Maria Mańkowska, ISBN 978-83-947558-5-0

wtorek, 11 października 2016

Wszystko na sprzedaż

falko
Wszystko na sprzedaż

“Nie trzeba bać się wielkości.
Niektórzy wielcy się rodzą,
inni dopiero potem rosną
a jeszcze inni umierają mali.”

Jest taki peron,
z którego pociągi odjeżdżają
tylko w jednym kierunku.
Są wielcy, których trzyma wśród nas twórczy temperament,
Ci, którzy nie boją się nadal robić filmów,
Ci, którzy działają nie z zimnej kalkulacji, ale z głębokiej potrzeby,
Ci, którzy tworzą sztukę całym swoim sercem,
dla swojej publiczności.
Oni niech na peronie staną jak najpóźniej.
Niech nie wskakują do odjeżdżających pociągów.
Pod własnym imieniem niech mówią własne słowa.
Nieważne - efektowne sceny czy epizody zaledwie -
widzowie jeszcze nie wyszli z kina i wchodzą wciąż nowi,
ciekawi jaka w obrazach zaklęta jest anegdota,
jakie w obrazach zapisane jest przesłanie, mądrość i nauka.
Jeszcze widzowie nie wyszli z teatru,
jeszcze widzowie nie wyszli z kina -
nie wszystko jest na sprzedaż.

Wiesław falko Fałkowski, październik 2016
cytat z wiesza: Być jak Hemingway, falko 

sobota, 8 października 2016

List do Wszystkich Świętych

falko


List do Wszystkich Świętych

Czcigodni moi Wszyscy Święci,
gdy napiszę ten list -
wyślę pocztą w zaklejonej kopercie,
wiem, że e-maile rzadko czytacie.
Szanuję to Wasze przyzwyczajenie
do tradycyjnej sztuki pisania listów.
Niektórzy mówią, że epistolografia to przeżytek
z dalekiej przeszłości.
Ja tak nie uważam.

Po tym dość przydługim wstępie,
w kolejnych słowach mojego listu
pragnę poinformować Was,
że jestem zdrowy
na ciele i umyśle.
Chcę Wam bardzo podziękować za opiekę
oraz duchowe wsparcie.

Szczególnie podziękować pragnę Gezelinowi
za długie i szczęśliwe dzieciństwo.
Dzięki Tobie, mój drogi,
piaskownica mojego dzieciństwa
wciąż pełna jest miłych wspomnień,
a nie snów jak z koszmarów.

Chociaż dzieciństwo minęło,
wiem, mój drogi Rafale Archaniele,
że to dzięki Twojemu patronatowi
mogę ciągle bezpiecznie pielgrzymować,
wędrować do miejsc utraconych,
myślą powracać do lat dziecięcych,
szalonych chwil młodzieńczych,
dojrzałych lat męskich.
Mój Rafale, bardzo Ci dziękuję
za moje bezpieczne żeglowanie
wśród mielizn ludzkiej nikczemności,
między ostrymi skałami ludzkiej głupoty.

Tobie, mój przyjacielu Antoni,
patronie rzeczy zagubionych,
dziękuję po wielokroć,
że pozwalasz odszukać
zapisane tak dawno
na twardym dysku mojego umysłu
utracone, jak mi się zdawało,
wspomnienia upojnych nocy,
rozkosznych poranków,
błogich chwil
w ramionach ukochanej.

Dyzmo - patronie złodziei,
Tobie dzięki serdeczne,
że dajesz radość, zdrowie i szczęście
tej zalotnej złodziejce,
która kiedyś kradła mi bezczelnie
namiętne pocałunki,
potem skradła mi na zawsze serce.

Brunonie Święty, od obłąkanych,
Ty wiesz to przecież -
pisać nie muszę,
jak bardzo wdzięczny jestem
za opiekę, kiedy traciłem zmysły
z rozpaczy po utracie kochanego syna.
Dziękuję, że nie oszalałem.

Także Tobie dziękuję,
czcigodny Szymonie,
że skutecznie mnie chroniłeś
od beznadziejnych przypadków,
wiedząc zapewne,
że takie przypadki lgną do mnie
jak kot do ciepłej pościeli.

Droga moja Filomeno,
na koniec Ciebie jeszcze proszę -
kiedy nadejdzie mój czas,
niech śmierć nadchodząca
zbytnio nie zwleka;
nadejść przecież musi
i niech wtedy będzie spokojna,
jasna i szczęśliwa.

Jeszcze do Ciebie słowo -
Grzegorzu z Nazjanzu,
coś mi najmilszy z miłych,
jedyny wśród świętych opiekunie poetów,
(bo patronów grabarzy, jak wiemy, jest wielu) -
dziękuję Ci za lekkie pióro, którym mnie obdarowałeś.

Tymczasem list już kończę,
wszystkich serdecznie pozdrawiam
z nadzieją i wiarą - Wasz oddany Falko.

Wiesław falko Fałkowski, 2016
poezja-sztuka.com
Dzisiaj tu pięknie, niebo nie płacze... Wiersze na Święto Zmarłych. 
Antologia pod redakcją Ryszarda Mierzejewskiego (w przygotowaniu)

piątek, 7 października 2016

gdzie jest puenta zaklęta

falko

gdzie jest puenta zaklęta

wiersz musi być prosty
jak kromka chleba z masłem
jak zupa z chrabąszczy majowych
ewentualnie szczawiowa

musi być w nim tyle sensu
co bezsensu bywa
w głupiej głowie
durnego polityka

nie wystarczy
taki prosty wiersz napisać
ktoś go musi wyszukać
a potem przeczytać

dobrze jak będzie wydrukowany
koniecznie dużymi literami
bo prosty wiersz bez okularów
łatwiej się czyta

wiersz może się rymować
nie trzeba z tego żartować
musi w nim być jakaś puenta
czasami ukryta zaklęta

do pisania prostych wierszy
nie nadaje się pierwszy lepszy
poeta nadwrażliwy
lepiej gdy jest szczęśliwie
nieszczęśliwy

Wiesław falko Fałkowski, 2016


sobota, 1 października 2016

Fin de siècle.


falko


Fin de siècle.

Kiedy kończy się wiek?
Czy równo, kiedy zegary wybiją?
Może później nieco,
kilka zaledwie lat,
kiedy trzydziestoośmioletni Francuz,
urodzony w szesnastej dzielnicy Paryża
zaczyna pisać dzieło życia.
Będzie je potem pisał do samej śmierci.
Osiem tysięcy stron
o spacerach w stronę Swanna,
wielkich zmianach,
upadku arystokracji,
trudnych związkach,
ladacznicy Odetcie,
rozkwitających rudowłosych dziewczynkach,
miłości do Albertyny,
doświadczeniach erotycznych,
homoseksualizmie obu płci,
podróży do Wenecji,
przebłyskach wspomnień
i o inspiracji do artystycznego dzieła.
No i jeszcze o paru
mniej znaczących imponderabiliach.
Wszystko za sprawą ciasteczka -
magdalenki zamaczanej w herbacie.

Piszę o tym, bo dzisiaj
w poszukiwaniu straconego czasu,
a może dla tak zwanego czasu zabicia,
zbierałem spadające z drzew
brązowe kasztany.
Jak to ciasteczko zamaczane w herbacie,
kasztany przypomniały mi tatę.
Z żołędzi i kasztanów,
połamanych zapałek
i czerwonej jarzębiny
cały kosmos powstawał
w parku na ławce.
Tata był czarodziejem.
Głęboko w to wierzę.
Kasztany,
żołędzie,
jarzębina czerwona,
plastelina -
atrybuty szczęśliwego dzieciństwa.
Nie chcę tego zapomnieć.
Chętnie się dzielę
czasem odnalezionym.
Czasem utraconym?

Wiesław falko Fałkowski, 2016

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...