sobota, 8 października 2016

List do Wszystkich Świętych

falko


List do Wszystkich Świętych

Czcigodni moi Wszyscy Święci,
gdy napiszę ten list -
wyślę pocztą w zaklejonej kopercie,
wiem, że e-maile rzadko czytacie.
Szanuję to Wasze przyzwyczajenie
do tradycyjnej sztuki pisania listów.
Niektórzy mówią, że epistolografia to przeżytek
z dalekiej przeszłości.
Ja tak nie uważam.

Po tym dość przydługim wstępie,
w kolejnych słowach mojego listu
pragnę poinformować Was,
że jestem zdrowy
na ciele i umyśle.
Chcę Wam bardzo podziękować za opiekę
oraz duchowe wsparcie.

Szczególnie podziękować pragnę Gezelinowi
za długie i szczęśliwe dzieciństwo.
Dzięki Tobie, mój drogi,
piaskownica mojego dzieciństwa
wciąż pełna jest miłych wspomnień,
a nie snów jak z koszmarów.

Chociaż dzieciństwo minęło,
wiem, mój drogi Rafale Archaniele,
że to dzięki Twojemu patronatowi
mogę ciągle bezpiecznie pielgrzymować,
wędrować do miejsc utraconych,
myślą powracać do lat dziecięcych,
szalonych chwil młodzieńczych,
dojrzałych lat męskich.
Mój Rafale, bardzo Ci dziękuję
za moje bezpieczne żeglowanie
wśród mielizn ludzkiej nikczemności,
między ostrymi skałami ludzkiej głupoty.

Tobie, mój przyjacielu Antoni,
patronie rzeczy zagubionych,
dziękuję po wielokroć,
że pozwalasz odszukać
zapisane tak dawno
na twardym dysku mojego umysłu
utracone, jak mi się zdawało,
wspomnienia upojnych nocy,
rozkosznych poranków,
błogich chwil
w ramionach ukochanej.

Dyzmo - patronie złodziei,
Tobie dzięki serdeczne,
że dajesz radość, zdrowie i szczęście
tej zalotnej złodziejce,
która kiedyś kradła mi bezczelnie
namiętne pocałunki,
potem skradła mi na zawsze serce.

Brunonie Święty, od obłąkanych,
Ty wiesz to przecież -
pisać nie muszę,
jak bardzo wdzięczny jestem
za opiekę, kiedy traciłem zmysły
z rozpaczy po utracie kochanego syna.
Dziękuję, że nie oszalałem.

Także Tobie dziękuję,
czcigodny Szymonie,
że skutecznie mnie chroniłeś
od beznadziejnych przypadków,
wiedząc zapewne,
że takie przypadki lgną do mnie
jak kot do ciepłej pościeli.

Droga moja Filomeno,
na koniec Ciebie jeszcze proszę -
kiedy nadejdzie mój czas,
niech śmierć nadchodząca
zbytnio nie zwleka;
nadejść przecież musi
i niech wtedy będzie spokojna,
jasna i szczęśliwa.

Jeszcze do Ciebie słowo -
Grzegorzu z Nazjanzu,
coś mi najmilszy z miłych,
jedyny wśród świętych opiekunie poetów,
(bo patronów grabarzy, jak wiemy, jest wielu) -
dziękuję Ci za lekkie pióro, którym mnie obdarowałeś.

Tymczasem list już kończę,
wszystkich serdecznie pozdrawiam
z nadzieją i wiarą - Wasz oddany Falko.

Wiesław falko Fałkowski, 2016
poezja-sztuka.com
Dzisiaj tu pięknie, niebo nie płacze... Wiersze na Święto Zmarłych. 
Antologia pod redakcją Ryszarda Mierzejewskiego (w przygotowaniu)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...