środa, 8 czerwca 2016

ten sen mój umysł piękny upośledza

falko



ten sen mój umysł piękny upośledza

spotkana czterdzieści lat temu
piękna bajkopisarko i matko moich dzieci
wybrana spośród tysiąca i jednej nocy
kupiona od czterdziestu rozbójników za czterdzieści wielbłądów

spowiadam ci się może zbyt późno
nie będę już wzywał bez potrzeby
ani błagał o wybaczenie
nawet jeśli mają o tym napisać gazety

nie wiem jak to się stało
od czego się zaczęło
dlaczego myśl ta uparcie wraca
i umysł mój piękny upośledza znamiennie

biegam po łąki zielonej wybojach
wyobrażeń o bliskiej i dalekiej przestrzeni
potykam się o wystający fragment cudzej myśli
tracę równowagę i poczucie humoru

leżę bezbronny muskany wiatrem ludzkich skojarzeń
ptaki wysoko na niebie krążą w tańcu ptasim
wzrok bystry przyćmił z dmuchawców lot nasion
nagie ciało zaczynam kulić ze wstydu przed okiem kuropatwy

zerwać się znowu do biegu nie mogę
pośród traw wybujałych człowieczych zazdrości
wysokich chwastów łąkowej zieleni
wyczuwam w mym ciele brak cukru i alkoholu

w tej beznadziejnej na pozór sytuacji
zjawiasz się ty moja najmilsza bajkopisarko
siedząc okrakiem na koniku garbusku
wzywasz na pomoc siedmiu krasnoludków

przeganiasz dziewczynę z zapałkami
która bezwstydnie się do mnie dobiera
krasnoludki gonią tymczasem kopciuszka
bo mi namiętnie maczki wybierał

myślę tedy że mara skończona
lecz jeden z głupków najgłupszy z ostatnich
dostrzega uszczerbki mojej postaci
i w dziele dobroci pozbawia mnie wstydu rozumu i życia

można by rzec że koniec to bajki
lecz bajka ciągłe nieskończona
wciąż konam


Wiesław falko Fałkowski, 2011/2016
Pisz i czytaj wiersze, Antologia pod redakcją Ryszarda Mierzejewsjiego, Pieszyce 2016





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...