środa, 15 czerwca 2016

W klubie dżentelmenów

falko

W klubie dżentelmenów


Eleganccy mężczyźni z klubu
zadeklarowanych dżentelmenów
grają dwa razy w tygodniu w skłosza,
bo przecież nie w tenisa.

Opuszczają punktualnie pokoje hotelowe
pozostawiając klucz w drzwiach,
prezerwatywy w koszu na śmieci
i dziesięć złotych dla sprzątaczki,
bo przecież szkoda więcej.

Opuszczają dyskretnie kochanki
i zmieniają telefony
kiedy żona odczyta wiadomości
zapisane w pamięci elektronicznej,
bo przecież nie w pamięci.

Nie opuszczają żon,
bo to stabilna inwestycja.
Nie opuszczę cię aż do śmierci,
tak mi dopomóż Bóg,
bo parzcież to taka marna stopa zwrotu.

Piją amerykańskiego burbona
pędzonego z kukurydzy
z colą i lodem
chociaż smakuje jak
politura do mebli,
bo przecież nie jak alkohol.

Zmieniają samochody jak rękawiczki,
wtedy kiedy wszyscy znają już
numer rejestracyjny
i kolor nadwozia
i komornik też,
bo przecież nie warto.

Eleganccy mężczyźni z klubu
zadeklarowanych dżentelmenów
otwierają regularnie rozporek.
Przecież zdecydowanie trudniej
otworzyć umysł i się na innych.

Wiesław falko Fałkowski, 2016

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów

  Kiedy poeta nienawidzi siebie za radość z widoku martwych wrogów ty wiesz jak ja siebie teraz nienawidzę za tę radość na widok zabijania  ...